Ramona Ray akustycznie w OKO

   Uwielbiam takie niespodzianki. Kiedy jechałem w piątkowy wieczór do Ośrodka Kultury Ochoty, prawdę mówiąc, nie wiedziałem na co jadę. Udało mi się gdzieś przeczytać, że Ramona Ray to młoda wokalistka śpiewająca trudną do zaszufladkowania, elektroniczno-popową muzykę. Nie ukrywam, nie brzmiało to nazbyt zachęcająco…

   Pierwsze zaskoczenie nastąpiło już po wejściu do budynku przy Grójeckiej. Na koncert czekało spore grono fanów, a ich liczba zwiększała się z minuty na minutę. Nie musiałem długo czekać, by przeżyć zaskoczenie następne. Na korytarzu zobaczyłem spacerującego mężczyznę z charakterystyczną „lwią” grzywą. A i twarz wydawała mi się dobrze znajoma. Pomyślałem, że może przyszedł posłuchać…. Cóż, nie miałem racji, okazało się, że Igor Czerniawski, bo od razu zdradzę, że o tego muzyka chodzi, nie tylko gra w zespole Ramony na klawiszach, ale jest twórcą kompozycji. A jakie kompozycje od lat tworzy pan Igor przecież dobrze wiadomo. Ja oczywiście wychowałem się na kilku jego utworach z czasów działania zespołu Aya RL (słynną „Skórę” nawet graliśmy w szkolnym zespole… Tak, tak zdarzyło mi się w życiu bywanie perkusistą…), którego „Nasza ściana” w dalszym ciągu jest jednym z moich ulubionych utworów.

   Już wiedziałem, że będzie dobrze, już się cieszyłem, że chociaż przyjechałem do domu po pracy zaledwie na godzinę, to jednak zmobilizowałem się i wyruszyłem w ten nieprzyjemny chłodny wieczór na Ochotę. I wreszcie czas wspomnieć o zaskoczeniu trzecim. Tak, to było przeogromne zaskoczenie, bo nie tylko nie dostałem elektroniki, ale rasowy, znakomity akustyczny (poza klawiszami) zespół, a do tego Ramona Ray okazała się jedną z najciekawszych wokalistek, jakie miałem okazję usłyszeć. Możliwości głosowe ma niesamowite, głos wyszkolony w sposób perfekcyjny. Wokalizy poszczególnych kawałków trudne niemiłosiernie, aczkolwiek i miłych, melodyjnych fragmentów też nie zabrakło. Z każdym kolejnym kawałkiem szerzej otwierałem oczy ze zdziwienia, a Ramona z kolegami wpędzali mnie w stan prawdziwej radości, prawdziwego szczęścia. To wszystko było po prostu niesamowite. Muzyki Igora  rzeczywiście nie da się wrzucić do żadnej szuflady, a linie wokalne tworzone przez Ramonę mają w sobie lekkość popowych piosenek, uzupełnionych elementami śpiewu operowego i jazzowego. Po prostu miód dla uszu.

   Ramona Ray – lub, jak powiedziała „wywołana do tablicy” pani Beata Wardak – po prostu „Kasia”, nie jest nowicjuszką. Swoją muzyczną drogę rozpoczęła od musicalu „Kwiaty we włosach”, ale szybko postanowiła robić tylko swoje rzeczy, co zaowocowało już czterema albumami. Chociaż miała okazję brać udział w różnych przedsięwzięciach, wokalistka zachowuje wyjątkową rezerwę do muzycznego świata. Znakomitym (trochę też jednak przykrym) przykładem jest ostatnie zdarzenie. Utwór Ramony Ray był jednym z kandydatów do konkursu Eurowizji. Okazało się, jednak, że utwory zgłaszane do konkursu mogą być wykonywane albo w języku państwa, z którego pochodzi wykonawca lub po angielsku. Tymczasem utwór „EUVI” zawiera (uwaga!) jedno zdanie w języku francuskim. Żeby móc startować w eliminacjach, artystka musiałaby zatem usunąć to jedno zdanie. Ale tego nie zrobiła! Cóż Eurowizja pokazałaby Ramonę całej Europie, ale niezależność wypowiedzi artystycznej okazała się dla niej ważniejsza. Brawo!

   Muszę tu jeszcze wrócić na chwilę do pani Beaty Wardak, która – jak się okazało – wręcz „zmusiła” Kasię do nauki, do studiowania. Było to „wymuszenie”, które zakończyło się oczywiście ukończeniem studiów przez wokalistę. Jest zatem pani Katarzyna dyplomowaną śpiewaczką operową, dzięki czemu może z taką swobodą robić ze swoim głosem wyjątkowe „cuda”. Dodam tylko, że wszystkich tych informacji dowiedzieliśmy się dzięki rozmowie, poprowadzonej z Ramoną i Igorem przez Adama Dobrzyńskiego.

   Nie wymienię wszystkich utworów, które usłyszeliśmy, bo w uniesieniu tym, co widziałem i słyszałem, ni miałem do tego głowy. Na pewno mieliśmy okazję usłyszeć (bisowany) numer „Jak Ty”, ale zabrzmiały też m.in. utwory „Kim być”, „Jak to widzisz”, czy wspomniana już piosenka „EUVI”.

   Poproszę o więcej takich niespodzianek!

Ray