7 rzeczy, których nie wiecie o facetach, reż. Kinga Lewińska

   Już dość dawno obliczyliśmy, że wychodzenie w czwórkę do kina zdecydowanie przekracza możliwości naszego domowego budżetu. Dużo taniej jest chwilę poczekać i… kupić film na DVD. Dlatego zawsze z niecierpliwością czekamy na filmy, które chcieliśmy zobaczyć, a nie byliśmy na nich w kinie. Na szczęście w dzisiejszych czasach czas oczekiwania jest coraz bardziej krótki. A do kina chodzimy od przypadku do przypadku i na filmy, które wymagają wielkiego ekranu.

   Przez parę miesięcy w drodze do i z pracy towarzyszyły mi plakaty nowej polskiej komedii romantycznej, zatytułowanej „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”. Film całkiem niedawno gościł na ekranach kin, a chyba 2 tygodnie temu już został załączony do jednego z kolorowych magazynów. Zrażony licznymi koszmarnymi komediami polskiej produkcji, z założenia nie miałem zamiaru pójść na ten tytuł. I pewnie nie kupiłbym filmu w magazynie. Na szczęście „letnia” pogoda zachęciła do nabycia filmu moją własną małżonkę, która raczej nie przepada za tego typu filmami. Ale lato ma swoje wymagania!

   Zatem wszyscy zasiedliśmy jednego wieczoru przed telewizorem pochłaniając masę niezdrowych potraw i czekając na to, komu pierwszemu wyrwie się jakaś złośliwość. Ale film tak szybko się rozwijał, tak sprawnie jest zrobiony, że… wszyscy obejrzeliśmy go z radością, bez żadnych złośliwych uwag. Oczywiście tego rodzaju komedia kieruje się określonymi prawami, dlatego jeszcze przed włączeniem płyty trzeba owe prawa zaakceptować. I na luzie, bez nadmiernych oczekiwań bawić się dialogami, przerysowanymi postaciami i nie do końca rzeczywistymi sytuacjami.

   Poza dobrym scenariuszem, na uwagę zasługuje obsada, dobrana zaiste znakomicie. Na ekranie pojawiła się śmietanka polskich aktorów (i nie tylko aktorów) komediowych, zarówno w rolach głównych, jak i epizodycznych. O aktorkach już wolę nie wspominać, bo zachwycają tak grą aktorską, jak i urodą.

   Fabuła dotyczy oczywiście relacji damsko-męskich. Śledzimy zmagania kilku młodych par, które przeżywają właśnie różnego rodzaju problemy w swoich związkach. Zacznę od postaci, która mnie poruszyła najbardziej, albowiem historia chłopka w pewien sposób przypomina… moją własną. Bezrobotny trzydziestolatek – humanista Filip (w tej roli znakomity Paweł Domagała, który dla mnie już na zawsze zostanie liderem Exterminatora!), wrażliwy, z masą ideałów i nie do końca dogranym biznes-planem dowiaduje się, że zostanie ojcem. Najpierw reaguje strachem, później za wszelka cenę stara się udowodnić Zosi (w tej roli niezwykle delikatna Aleksandra Hamkało), że zrobi wszystko, aby ich związek przetrwał i że okaże się dobrym ojcem córeczki.

   Stary znajomy Filipa – Tomasz (Mikołaj Roznerski) to ty człowieka, który najczęściej gości w filmach i kolorowych gazetach – młody, zdolny i bogaty, pracownik agencji reklamowej. Tomasz przygotowuje się właśnie do ślubu z Basią (Alicja Bachleda-Curuś), zastanawiając się jednocześnie, czy jest gotów na małżeństwo z jego zaletami, ale też wadami (w tym m.in. maseczki na twarzy, niedbały ubiór, chrapanie przyszłej małżonki). Ulega zatem urokowi ślicznej Monice (Joanna Opozda), spędza z nią noc. Budzi go… chrapanie panny, w łazience jego wzrok pada na rozmemłany dres. Chłopak w tym momencie rozumie, że świat jest taki, jaki jest. Inaczej wyglądamy poza domem, inaczej w domu. A kocha się określoną osobę ze względu na nią samą, a nie za jej wygląd. Dlatego postanawia odzyskać swoją Basię.

   Kolejnym młodym zdolnym jest Kordian – producent muzyczny, który chciałby zrobić coś swojego, a zmuszony jest zarabiać na robieniu… delikatnie mówiąc marnej jakości produkcji. Jedną z nich jest płyta „prawdziwego Polaka” Ricky’ego (o nim za chwilę) oraz absolutnie pozbawionej talentu muzycznego Angeliki (Barbara Kurdej-Szatan), która – jak wiele współczesnych „gwiazd” – ma duże szanse na zrobienie kariery. Kordian żyje między pracą a balangowaniem, otoczony wianuszkiem młodych, pięknych, „łatwych” kobiet tęskni do swojej starej, prawdziwej miłości Dominiki, która prowadzi schronisko w Tatrach.

   Wreszcie czas na specyficzny trójkąt. Julia (Dominika Kluźniak) pracuje w sklepie zoologicznym i samotnie wychowuje syna. Próbuje też uzyskać od męża Stefana (Leszek Lichota) rozwód. Kobieta boi się o syna i o siebie, albowiem jej mąż po powrocie z misji w Afganistanie przeżywa problemy psychiczne, nie panuje nad nerwami, nad agresją. Pod skorupą twardziela skrywa przywiązanie do Julii i syna oraz bezgraniczną miłość do ojca (Marian Opania). Jego małżonka „wpada w oko” nieśmiałemu, ciapowatemu inspektorowi Sanepidu Jarosławowi (Piotr Głowacki). Wrażliwy, delikatny, uczuciowy człowieczek, który chciałby w końcu poczuć się mężczyzną, mieć swoją kobietę, którą mógłby się pochwalić mięśniakom w saunie.

   Poza Jarosławem, najbardziej przerysowaną, najśmieszniejszą postacią jest Ricky Poprawa, „wielki” artysta, który wrócił właśnie z emigracji, nagrywa płytę z koszmarnymi, ale nafaszerowanymi patriotyzmem piosenkami robiąc wielką karierę w swoim kraju ojczystym. To jedna z kolejnych życiowych ról Zbigniewa Zamachowskiego.

   Jak wspomniałem, w epizodycznych rolach pojawiają się jeszcze inni aktorzy, którzy poszerzają wachlarz postaw, zawodów, męskich cech. Zobaczymy zatem m.in. Piotra Polka, Roberta Górskiego, Marcina Perchucia, czy Krzysztofa Stelmaszczyka.

   Dostajemy zatem cała plejadę męskich postaw, charakterów, osobowości. Każdy ma swoje wady i swoje zalety, każdego możemy podziwiać, z każdego możemy się pośmiać. Tak, jak w życiu.

METRYCZKA
Tytuł: 7 rzeczy, których nie wiecie o facetach
Reżyseria: Kinga Lewińska
Scenariusz: Piotr Wereśniak, Kacper Szymański
Produkcja: Polska
Rok emisji: 2016
Gatunek: komedia
Obsada: Alicja Bachleda-Curuś, Dominika Kluźniak, Aleksandra Hamkało, Zbigniew Zamachowski, Maciej Zakościelny, Piotr Głowacki i inni.

Recenzja ukazała się pierwotnie na stronie Agencji Metal Mundus w 2016 roku.