Dialog 20-40-60, reż. Jerzy Skolimowski, Peter Solan, Zbynĕk Brynych

   Wszyscy miłośnicy kina zdają sobie sprawę, że nadanie pewnemu okresowi w czasie jednej, określonej nazwy, nie oznacza bynajmniej, że wszystko, co w owym czasie zostało stworzone jest takie samo. Najlepszym przykładem jest „Czechosłowacka nowa fala”. A wszyscy, którzy skorzystali z okazji i bywali na Festiwalu „Buntownicy kamery” przekonali się o tym najlepiej. Festiwal już się skończył, ale nam zostało do opisania jeszcze kilka filmów, które mieliśmy okazję zobaczyć.

   Jednym z oryginalniejszych filmów, jakie powstały w ramach wspomnianej nowej fali, był film, zatytułowany „Dialog 20-40-60”. Chociaż same, zawarte w nim trzy krótkie filmy może aż tak nie poruszają (przynajmniej mnie), to na uwagę zasługuje pomysł samego filmu. Albowiem wszystkie trzy filmy mają… tę samą listę dialogową. Pod tę listę (czasami bardzo lekko modyfikowaną), stworzone zostały trzy oddzielne scenariusze, trzy różne filmy, wyreżyserowane przez trzech różnych reżyserów.

   Pierwszy z filmów został stworzony przez polskiego reżysera Jerzego Skolimowskiego. Opowiada historię dwudziestolatków. Do domu w Bratysławie przyjeżdża po koncercie w Wiedniu muzyk zespołu rockowego (według polskiej ówczesnej terminologii big beatowego). Ten dom trudno nazwać domem, to jakaś sypiąca się rudera, w której zastaje jakowegoś jegomościa (okaże się milicjantem) z jakowąś kobietą. Podejrzewając, że to jego dziewczyna (być może małżonka, nie załapałem tak do końca), wdaje się w (przegraną) bójkę z rosłym facetem. A potem… a potem następuje ciąg zrozumiałych zapewne wyłącznie dla scenarzysty i reżysera zdarzeń. Najpierw dochodzi do nieudanej transakcji z ową kobietą, potem przyjeżdża do niego jego dziewczyna (być może żona), z którą rozmawiają, piją i… rozchodzą się. Próba wejścia w historię, zrozumienia, o co chodzi nie za bardzo mi wyszła. Owszem, mógłbym zmyślać. Ale po co?! Ciekawostka: główną rolę w filmie zagrał francuski aktor Jean-Pierre Léaud, a żeńską polska aktorka Joanna Szczerbic.

   Bohaterami filmu słowackiego reżysera Petera Solana są już czterdziestolatkowie. Zaczyna się podobnie, mąż (chyba mąż) przyjeżdża do domu, potem jest podobnie (jacyś ludzie w mieszkaniu), potem przychodzi kobieta (dojrzała kobieta!), prawdopodobnie jego żona, potem wiadomo… A potem kobieta odchodzi. Nie wiemy, co spowodowało, że się rozeszli, nie wiadomo, czy kiedykolwiek stanowili małżeństwo, trudno wyczuć do końca, o co w tym związku chodzi. Ale kilka scen pan Jiři Holý i pani Viera Strnisková zagrali intrygująco!

   Ostatni film opowiada trochę inną historię, albowiem miłość (prawdziwą, platoniczną) starszego pana (suflera w teatrze) do też już nie pierwszej młodości gwiazdy teatralnej. Słów w tym filmie jest jakby ciut miej, a grający główną rolę, Jozef Króner gra głównie twarzą (ale za to jak!). Film Zbynka Brynycha jest zdecydowanie najbardziej odjechany, czerpiący trochę z niemieckiego ekspresjonizmu, trochę wręcz z filmów noir. Jest raczej ciemno, trochę strasznie, niemiło i nieludzko.

   Być może na odbiór tego filmu wpłynęło zmęczenie fizyczne, być może zmęczenie nadmiarem elementów surrealizmu, nadrealizmu, czy innych „izmów”, których w sztuce czechosłowackich reżyserów tego okresu nie brakowało. Ale poza samym pomysłem, poza kilkoma scenami, ujęciami, mnie raczej nie poruszył.

Ray

METRYCZKA
Tytuł: Dialog 20-40-60
Tytuł oryginalny: Dialóg 20-40-60
Reżyseria: Jerzy Skolimowski, Peter Solan, Zbynĕk Brynych
Scenariusz: Jerzy Skolimowski, Peter Solan, Zbynĕk Brynych
Produkcja: Czechosłowacja
Rok emisji: 1968
Gatunek: dramat, komedia
Obsada: Ljuba Hermanová, Jiři Holý, Jozef Króner, Viera Strnisková, Jean-Pierre Léaud, Joanna Szczerbic

Recenzja ukazała się pierwotnie na stronie Agencji Metal Mundus w 2016 roku.