Królowa strachu, reż. Valeria Bertucelli, Fabiana Tiscornia

Neurotycy w realu

   Jednym z filmów prezentowanych pierwszego dnia 34 Warszawskiego Festiwalu Filmowego była Królowa strachu, współreżyserowana przez Valerię Bertuccelli i Fabianę Tiscornię.

   To śmieszno-straszna historia z życia, granej przez pierwszą z wymienionych reżyserek aktorki Robertiny, która „czuje się zbyt młoda, by być mądra, i zbyt stara, by być młoda”, jak stwierdzono w festiwalowej gazecie. Choć tytuł sugerowałby jeśli nie horror, to co najmniej thriller, gatunkowo mamy raczej do czynienia z komediodramatem. Bo też komedią i dramatem zarazem jest przedstawiony wycinek z życia bohaterki – raz niepewnej siebie, kiedy indziej stanowczej w egzekwowaniu swoich wizji aktorki, do ostatniej chwili zmieniającej pomysły inscenizacyjne na monodram, którego premiera ma się odbyć już za moment.

   Właściwie, zważywszy na okoliczności, wcale nie dziwimy się jej pewnej – ujmując rzecz delikatnie – chwiejności emocjonalnej. Opowiadając tę historię nietrudno było z niej zrobić łzawy wyciskacz łez. W swoim debiucie reżyserki, na szczęście, uniknęły tego niebezpieczeństwa, przełamując dramatyzm niektórych scen nienachalnym i niekiedy z lekka absurdalnym humorem. Życie bez tej huśtawki byłoby zapewne łatwiejsze, ale też bez naszych trem i lęków powszednich nie docenialibyśmy radości, a nawet całkiem drobnych przyjemności, które przecież zdarzają nam się niemal każdego dnia. Choć trzeba uczciwie przyznać, że zakończenie filmu nie wszystkich wprawiało w taki sam nastrój…

   Film był prezentowany m. in. na festiwalu w Sundance, gdzie Valeria Bertucelli otrzymała nagrodę za główną rolę. Na którą, naszym zdaniem najzupełniej sobie zasłużyła.

JB

METRYCZKA:
Tytuł: Królowa strachu
Tytuł oryginalny: La reina del miedo
Reżyseria: Valeria Bertucelli, Fabiana Tiscornia
Produkcja: Argentyna, Dania
Premiera: 2018
Obsada: Valeria Bertucelli, Anders Hvidegaard, Diego Velázquez, Darío Grandinetti