Parabellum, reż. Lukas Valenta Rinner

„Si vis pacem…czyli obiecanki-cacanki”

   Festiwalowe przyjemności podczas 31 Warszawskiego Festiwalu Filmowego postanowiłam rozpocząć od wielce obiecującego tytułu „Wieczne życie” Austriaka Wolfganga Murnbergera.

   Niestety, nie sprostałam wyzwaniu piątkowego korka i życie wieczne, jakiekolwiek miałoby się okazać, przeszło mi koło nosa. Zaczęłam więc dopiero od „Parabellum”, filmu wyreżyserowanego przez Lukasa Valentę Rinnera, również Austriaka, ale mieszkającego w Argentynie.

   W magazynie festiwalowym film ten, prezentowany w sekcji „Odkrycia”, określono jako czarną komedię katastroficzną. Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, kiedy wyraźnie już widać, że ze światem nie dzieje się dobrze i coraz mniej wiadomo, dokąd zmierza. Za to wiadomo, że jeśli ktoś umie liczyć, powinien liczyć na siebie, więc – zostawiwszy pogrążonego w śpiączce ojca i kota pod dobrą opieką – urzędnik Hernan wraz z grupą kilku nieznanych mu osób udaje się do ośrodka, w którym mają się wspólnie przygotować na czas, kiedy będzie się liczyć tylko przetrwanie.

   Komediowe miały tu być zapewne scenki typu chuderlawy młodzieniec wymięka podczas treningu fizycznego, a otyła pani w średnim wieku powala napastnika z bronią. I chyba niewiele więcej, bo w wypełnionej po brzegi jednej z sal Kinoteki raz chyba tylko dało się słyszeć śmiech publiczności. W miarę upływu czasu grupka przemieszcza się, głównie łódkami po rzece i na piechotę, w coraz odleglejsze rejony, w których radzi sobie jak umie. A że została nauczona korzystania z broni, także i z niej robi mało chwalebny użytek. Ten zresztą ma swoje konsekwencje, zgodnie z zasadą, że łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo.

   I kiedy myślimy, że teraz już na pewno nastąpi zapowiadana katastrofa, okazuje się, że od dawna trwa ona w najlepsze, podważając sens wszelkich surwiwalowych wysiłków. Na szczęście film jest niemal pozbawiony dialogów, co zalicza mu się na duży plus. Zaś jego plusem największym na pewno jest pierwsze ujęcie, w porównaniu z którym ostatnia scena wypada blado, sztucznie i tak pretensjonalnie, jak to tylko możliwe.

   Jak katastrofa, to katastrofa, prawda?

JB

METRYCZKA:
Tytuł: Parabellum
Tytuł oryginalny: Parabellum
Reżyseria: Lukas Valenta Rinner
Scenariusz: Lukas Valenta Rinner, Ana Godoy
Produkcja: Argentyna, AUtria, Urugwaj
Premiera: 2015
Obsada: Eva Bianco, Pablo Seijo, Martín Shanly

Recenzja ukazała się na stronie Agencji Metal Mundus w październiku 2015 r.