Twarz – reż. M. Szumowska

   Zacznę banalnie, ale inaczej zacząć nie mogę. Małgorzata Szumowska zawsze poruszała w swoich filmach sprawy ważne. W każdym filmie to robiła, zatem i w tym, o którym właśnie piszę nie było inaczej. Oczywiste i banalne to stwierdzenie. Ale poruszane w filmach problemy do banalnych nie należą. Ten, zawarty w filmie „Twarz” również jest niebanalny, mało tego, jest bardzo ważny. Zwłaszcza teraz, gdy takie słowa, jak tolerancja, akceptacja inności nie są zbyt popularne.

   Reżyserka nie jest zapewne lubiana przez tych, którzy lubią poddywanowe zamiatanie, lubią sprzątać brud zakrywając go kocem. Przez tych, dla których słowa znaczą tylko słowa. Czynów za sobą już nieść nie muszą. A jeśli jakiekolwiek czyny wywołują, to niekonieczne te, które winny wynikać z wypowiadanych słów. A Szumowska nawet nie próbuje za bardzo ubierać swojej niezgody na takie słów i czynów traktowanie w ładne szatki. Owszem, robiąc filmy, musi im dodać nieco „uroku”, musi zastosować pewne kanony, musi posłużyć się określoną symboliką, ale wykorzystuje owe środki w bardzo niewielkim wymiarze, waląc nam prosto między oczy całą prawdę o nas samych.

   Ten film bardzo ostro i zdecydowanie pokazuje naszą rzeczywistość, nasze postępowanie, nasz sposób życia i traktowania wyznawanych (podobno) przez nas idei oraz ludzi. Gdy patrzymy na te obrazki śmiejemy się, bo widzimy przecież siebie, nas, nasze rodziny, naszych krewnych i znajomych. Uśmiechamy się, chociaż dobrze wiemy, że to właśnie my. My sami. I wcale nie ma tu wyolbrzymienia naszych wad, to są po prostu nasze wady, tylko mocniej oddziałujące, bardziej wyraźne, bo zebrane do kupy, bo pokazane ciągiem.

   Młody człowiek – Jacek – ładny, przystojny facet, do tego fan metalu! (Mateusz Kościukiewicz) pracuje nad największą figurą Chrystusa w Polsce (odwołanie oczywiste!). Pracuje na wysokości bez zabezpieczenia, bo przecież budowa pochłania ogromne pieniądze, więc na czymś trzeba oszczędzać. Najprościej rzecz jasna na ludziach (oczywista oczywistość!). Niestety pewnego dnia spada. Przeżywa upadek, ale wychodzi z niego jako inny człowiek. I – uwaga – nie pod względem psychicznym, bo okazuje się pod tym właśnie względem wyjątkowo silny. Ale wraca z przeszczepioną twarzą, z problemami z mimiką, jedzeniem, mówieniem. Ale wraca i chce dalej żyć na tyle normalnie, na ile jego zdrowie mu pozwala. Nie składa skrzydeł, nie załamuje się, tylko chce walczyć o normalność i walczy.

   Tylko co z tego, że on chce? Co z tego ma siły, ma wiarę w ludzi, że wierzy w Boga, w idee, moralność, miłość? Może sobie wierzyć, bo ci, którzy go otaczają, zarówno ci bardzo blisko, jak i ci dalsi, kiedy muszą wyznawane przez siebie idee skonfrontować z rzeczywistością okazują się… ( tu można wpisać bardzo wiele, raczej nieprzychylnych słów). Chłopak spotyka mur niezrozumienia i niechęci, staje się obcym, innym, złym. Matka (Anna Tomaszewska) przestaje w nim widzieć własne dziecko, dziewczyna (Małgorzata Gorol) woli się oddać innym, niż żyć z niepełnosprawnym, zresztą dzielnie wspierana w swojej niechęci do powrotu do Jacka przez własną matkę (Iwona Bielska), komisje lekarskie nie uznają jego choroby za wystarczającą, by dostał rentę, a ksiądz (Roman Gancarczyk) coś tam próbuje robić, ale za wiele wszak nie może  itd. itd. Jedynie siostra (Agnieszka Podsiadlik), jedynie dziadek (Tadeusz Mikiewicz) akceptują jego nowy wygląd, nie zmieniają do niego swojego stosunku.

   Boli ten obraz bardzo. Boli, że jesteśmy w stanie wywalać przeogromne pieniądze na gigantomanię, na budowanie ogromnych pomników, a zapominamy o tych maluczkich, którzy są obok nas. Pewnie wiele osób odebrało ten film jako atak na kościół. Ja tego tak nie odbieram. To nie jest atak, to raczej zwrócenie uwagi zarówno kościołowi, jak i przede wszystkim tak zwanej wspólnocie, i tej związanej z kościołem, i tej sąsiedzkiej, tej narodowej i państwowej. To zwrócenie uwagi na to, że coś w naszych wspólnotowych układach jest nie tak, że nasze czyny daleko odbiegają od słów, stosowane przez nas zasady znacznie odbiegają od zasad, które (podobno) wspólnie wyznajemy. To nie jest atak, to zwrócenie uwagi, ważne zwrócenie uwagi na ważne sprawy, których jest całe multum na ziemi, a które giną, gdy wzrok nasz sięga w górę ku gigantycznym pomnikom…

Ray

METRYCZKA:
Tytuł: Twarz
Reżyseria: Małgorzata Szumowska
Scenariusz: Małgorzata Szumowska, Michał Englert
Produkcja: Polska
Rok emisji: 2018
Gatunek: dramat
Obsada: Mateusz Kościukiewicz, Małgorzata Gorol, Agnieszka Podsiadlik, Roman Gancarczyk, Iwona Bielska, Anna Tomaszewska, Dariusz Chojnacki, Robert Talarczyk