Giorgio Bassani – Między murami

   Szkoda, że już tak się właściwie nie pisze. Zniknął opisywany świat, zniknęły (częściowo) takie problemy, bo zniknęli (częściowo) tacy ludzie, zniknęła zatem i tak pisana proza (aczkolwiek te opowiadania były pisane już w drugiej połowie XX wieku). Napisałem, że opisywane problemy zniknęły częściowo, bo przecież ludzkie potrzeby, dole i niedole wciąż są takie same. Zmienia się trochę nasze do tych problemów podejście, część problemów zniknęła wraz z rozwojem cywilizacji, kultury, polepszeniem stanu życia. Zmieniło się zatem skala problemów, ale one same wciąż pozostają. Wciąż dobrze się ma podział na bogatych i biednych, wciąż jedni próbują wszelkimi sposobami narzucić innym swoją wizję świata, wciąż z tego powodu liczni muszę cierpieć.

   „Między murami” Giorgio Bassaniego to bardzo „ciepła”, pisana specyficznym „miękkim” językiem książki o poważnych sprawach. O życiu, miłości, śmierci, biedzie, ideologii. W tym wszystkim, co dzieje się w pewnej określonej, zamkniętej murami miast grupie ludzi w określonym czasie. To miasto to Ferrara, miasto w północnych Włoszech, lokalny „konkurent” Bolonii. A czas opisywanych zdarzeń to lata 30. i 40. ubiegłego wieku, a zatem czas przemian społeczno – ustrojowych, czas wojny, czas walk ideologicznych, to czas, w którym już na zawsze poprzedni świat odszedł w przeszłość, a nowy przyniósł tylko złudzenia.

   W tym niewielkim zbiorku znalazło się pięć opowiadań. Wśród nich jest opowiadanie o życiu u boku mężczyzny, którego się nie kocha, ale z którym się jest. Bo tak łatwiej, bo brak perspektyw na zmianę życia, więc się żyje. To też opowieść o miłości, która jest w stanie przetrwać brak miłości z drugiej strony. To szukanie pozytywów w tym, co – patrząc z zewnątrz – nic w sobie nie ma. Nie ma żaru, nie ma wiary, nie ma życia (Lida Mantovani). Jest podobne opowiadanie o, tym razem o kobiecie, która kocha po cichu i trwa właściwie całe swoje życie u boku mężczyzny, który jej nie zauważa, zajęty swoimi naukowymi sprawami. On był mężem jej siostry. Ona próbuje na swój sposób ją „zastąpić” (Spacer przed kolacją). Trzecie opowiadanie dotyczy holocaustu (częściowo ten wątek pojawia się też w poprzednim opowiadaniu). Na murze w mieście powieszona zostaje tablica z nazwiskami zamordowanych mieszkańców miasta żydowskiego pochodzenia. To próba – cóż, raczej marnego – zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy. I problem brudnych sumień zniknąłby, gdyby w mieście nie pojawił się jeden człowiek z tej listy… (Tablica na via Mazzini). Życie z ideą i dla idei socjalistycznej w cieniu faszyzmu stanowi treść opowiadania „Ostatnie lata Clelii Trotti”, zaś ostatnie w zbiorze opowiadanie dotyka tej drugiej strony – faszystów, i ich próby „wybielenia się” po wojnie („Pena noc ’43 roku”).

   Treść – jak widać – porusza sprawy bardzo trudne, dotyka ludzkich charakterów i postaw, dobra i zła, winy i zadośćuczynienia, miłości i śmierci. Po prostu życia wśród średniowiecznych ferraryjskich zabytków. To książka, która powinna poruszyć każdego czytelnika. Ale też książka, która wymaga odpowiedniego czasu, odpowiedniego nastroju. Wtedy jej specyficzny język potrafi bardziej zauroczyć, wtedy zawarta w niej treść bardziej przerazi, bardziej poruszy.

Ray

METRYCZKA:
Autor: Giorgio Bassani
Tytuł: Między murami. Pięć historii ferraryjskich
Państwo: Włochy
Tłumaczenie: Halina Kralowa
Wydawnictwo: Zeszyty Literackie
Miejsce wydania: Warszawa
Rok wydania: 2017
Stron: 190