Jarosław Iwaszkiewicz – Ogrody

   Kiedy rzeczywistość zanadto wdziera się w moje życie, gdy praca, dojazdy, ciągły brak czasu dają mi się we znaki, gry nie mam ochoty właściwie już na nic, wtedy sięgam po sprawdzony „odstresowywacze”, sięgam po książki, które zatrzymują czas, a wraz z nim całą resztę. Zapominam wtedy o niedociągnięciach tak moich, jak i owej rzeczywistości i zagłębiam w świat „pozaczasowy”, w świat który z jednej strony da się dość dokładnie określić, a jednocześnie jest światem poza światem i poza czasem. Światem, dla którego określenia najlepiej pasowałby tytuł jednej z książek Kazuo Ishioguro – „światem ułudy”.

   Taką książką, która niezmiennie znakomicie na mnie działa jest zbiór trzech krótkich opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza, zatytułowany „Ogrody”. Ja mam takie już lekko przechodzone wydanie Czytelnika z 1977 roku, w nastrojowych, utrzymanych w przyciemnionym brązie i zieleni okładkach i kartach tytułowych kolejnych opowiadań. Kartki książki też już lekko pożółkły, druk blaknie z roku na rok, a zapisana na kartach treść nieodmiennie mnie porusza, niezmiennie zachwyca, przenosi w ów inny świat, świat, którego dość łatwo da się określić w czasie i przestrzeni, ale nie ma takiej potrzeby. Nie ma takiego sensu. Bo jeśli nawet zawarte w opowiadaniach opisy w jakiejś części nawiązują do rzeczywistości, to przeważa w nich w świat marzeń, fantazji i wyobraźni wyjątkowego autora. Jak w bardzo wielu opowiadaniach, autor pisze od siebie, niby o sobie, łącząc ową „rzeczywistość” z wyobrażonymi sytuacjami, ludźmi, zdarzeniami.

   To książka, w której kolejny już raz Iwaszkiewicz wraca myślami do dni młodości, przywołuje z pamięci pewne zdarzenia, ludzi, twarze i… ogrody. Tworząc fikcyjne byty nadaje im twarze swoich kolegów, koleżanek, rodziny, ale też odwrotnie, swoim znajomym czy członkom rodziny dodaje określonych cech, które są mu potrzebne do stworzenia bohaterów książki.

   A nad tym wszystkim unosi się mgiełka nostalgii, melancholii i zadumy. Nostalgii za tym co było, co wpłynęło na życie bohatera (autora), na jego odczuwanie, wykształcenie, potrzeby i wyobraźnię. I melancholii, i ubóstwienia tego, co przeszłe, co z obecnej perspektywy wydaje się być nadzwyczajne, wyjątkowe, niepowtarzalne. I zadumy, smutku, bo przecież nie da się wrócić do przeszłości, bo nie da się odtworzyć tego, co minione.

   Na zbiorek składają się trzy opowiadania. Każde z nich jest zadedykowane innej osobie, a każda z nich była ważna dla Iwaszkiewicza. „Sny” zadedykował Julianowi Stryjkowskiemu, „Ogrody” Jerzemu Lisowskiemu, „Sérénité” Konstantemu Jeleńskiemu.

   Pierwsze opowiadanie to powrót do lat młodzieńczych, do dworku gdzieś na Ukrainie, miejsca wyjątkowego, trochę tajemniczego, ciepłego i rodzinnego, do miejsca, w którym młodzieńcza zabawa łączy się z miłością do muzyki i… pierwszych objawów zauroczenia pięknem i delikatnością chłopięcego ciała. Opowiadanie drugie to rodzaj „pamiętnika o ogrodach”, które autor miał okazję widzieć w swoim życiu. Ale nie jest to bynajmniej „techniczny” opis samych ogrodów, to raczej próba przywołania w pamięci ludzi i wydarzeń, które łączą się z określonymi ogrodami. I wreszcie opowiadanie trzecie, opowiadanie, w którym autor użycza głosu innemu człowiekowi, który pisze listy do znajomej, ale i w tym głosie przecież słychać Iwaszkiewicza. To kolejne spotkanie o tym samym, o czym autor pisał niemal w każdym swoim utworze, o miłości (zazwyczaj tej niespełnionej), o przeznaczeniu, życiowym doświadczeniu i śmierci. Ale tak, jak pisał Iwaszkiewicz nie pisał nikt.

   A mnie te smutne przecież książki nastrajają zarówno melancholijnie, a jednocześnie pokazują, że warto żyć, że warto być. Uczestniczyć w tym świecie, korzystać z niego na tyle, na ile się da. Wracanie do lat dziecięcych, młodości, rodziny i znajomych ma w moim mniemaniu nie zniechęcać do życia, a wręcz przeciwnie. Do czerpania z niego jeszcze więcej, do cieszenia się każdą chwilą, każdym listem i każdym listkiem.

Ray

METRYCZKA:

Autor: Jarosław Iwaszkiewicz

Tytuł: Ogrody

Państwo: Polska

Tłumaczenie: –

Wydawnictwo: Czytelnik

Miejsce wydania: Warszawa

Rok wydania: 1977

Stron: 124