Ania KARWAN – Ania Karwan (2TrackRecords, 2019)

01. Biały szum
02. Mała miłość
03. Cud
04. 3 kilometry w linii prostej
05. Five
06. Wszystko
07. Czarny świt
08. Nie boję się
09. Słucham cię w radiu co tydzień
10. Babilon
11. Głupcy
12. Dzięki Tobie

Skład:
Ania Karwan – wokal
Bogdan Kondracki – bas, programowanie, klawisze, gitara
Tomasz Świerk – klawisze
Piotr Łukaszewski – gitara
Robert Luty – perkusja
Przemek Świerk – gitara akustyczna

   Nie tak dawno pisałem o płycie innej młodej artystki. Pamiętam, że wspomniałem wtedy, że podczas słuchania jej płyty nieodmiennie przed oczami staje mi jej postać. W przypadku tego krążka sytuacja się powtórzyła. Widok twarzy, wzruszenie malujące się na twarzy, wreszcie przerwanie mini recitalu z powodu nadmiaru emocji tak głęboko wtargnęły do mojego serca i umysłu, że nie jestem w stanie słuchać tych utworów na chłodno, racjonalnie i obiektywnie. Po prostu nie potrafię. Ale też nie chcę. Bo to było prawdziwe, ludzkie, wyjątkowe przeżycie.

   Słuchaliśmy tej płyty wspólnie z Anią, mogłem zatem obserwować jej reakcje na poszczególne utwory, o których powstaniu zresztą opowiedziała podczas spotkania zarówno wszystkim, którzy mieli okazję być w Studiu U22 (zob. relacja pod tym linkiem), ale też już po spotkaniu, podczas prywatnej rozmowy. Słowa, które dobiegły do mych uszu, dotyczące życia wokalistki, połączone z niesamowitą, piękną, melodyjną muzyką, którą stworzyli panowie Kondracki i Świerk nabierały zdecydowanie mocniejszego, poważniejszego znaczenia.

   Dlatego nie jestem w stanie spokojnie, bez wzruszenia opowiedzieć o tej płycie. Każda próba, żebym był wobec niej obiektywny się nie uda. I raz jeszcze podkreślę, że wcale udać się nie musi. Bo jeśli nawet ze zbyt dużą empatią, zbyt dużym emocjonalnym zaangażowaniem słucham tego albumu, to wcale nie zmienia to faktu, że na płycie zawarta została bardzo dobra, nowocześnie zagrana i wyprodukowana muzyka. To ten rodzaj kompozycji i wokaliz, które świętują zasłużone triumfy na scenach świata. Porównanie z Adele wcale nie jest porównaniem nad wyraz, na siłę. A dlaczego nie mierzyć się z tymi najlepszymi, i to najlepszymi z powodu ich umiejętności, talentu i zaangażowania, a nie pieniędzy wyłożonych przez promotorów. Tak w przypadku słynnej Brytyjki, jak i Ani Karwan muzyka broni się sama. A dodanie do intrygujących kompozycji tak pięknych i tak znakomicie pod każdym względem wykonanych partii wokalnych powoduje, że tej płyty słucha się z przeogromną radością.

   Słucha z pobudzonym sercem, słucha sz radością, chociaż w warstwie tekstowej wcale za radośnie nie jest. Bo teksty, napisane przez Karolinę Kozak wcale do łatwych i miłych nie należą. A nie należą z tego powodu, że powstały pod wpływem opowiadań Ani i to wcale nie jakichś zmyślonych, a zaczerpniętych z jej własnego, życiowego doświadczenia. Treść, wymowa tych tekstów świadczą o tym, że to życie – wbrew pozorom – wcale do takich miłych nie należało. To właśnie ten album, z taką właśnie muzyką i takimi właśnie tekstami ma być w zamyśle Ani podstawą do tego, by stanąć na nogi, by może nie tyle zaczynać wszystko od nowa, ile, by zacząć żyć trochę inaczej, po swojemu, dojrzalej. Mam nadzieję, że ta płyta i jej promocja podczas koncertów rzeczywiście stanie się dla artystki rodzajem odskoczni, trampoliny do innego, świadomego i dojrzałego życia. 

   A nam ta płyta też może zarówno pomóc, jak i przede wszystkim dostarczyć ogromu wzruszeń połączonych z ogromem radości. Bo przecież znalazły się na niej znakomite pod każdym względem utwory, z pięknymi melodiami, cudnymi aranżacjami. Tej płyty słucha się cudownie zarówno w słoneczne, jak i deszczowe dni. Nie będę wymieniał utworów, które mi się podobają, bo wszystkie mi się podobają, bo wszystkie wywołują określone emocje. I nie ma znaczenia, czy Ania śpiewa bardziej balladowo, nostalgicznie (taka jest zdecydowana większość utworów), czy próbuje odskoczyć lekko w stronę dobrego popu (“Five”, a zwłaszcza “Głupcy”), czy w instrumentarium przewodzą klawisze (większość piosenek), czy gitara (“Wszystko”), to każdy z tych utworów jest znakomity, każdy zapada w pamięć, każdy porusza.

   Słucham tej płyty już dość długo, słucham i wcale nie zamierzam przestać. I wiem, że moje słowa nie oddadzą ani jej wartości, ani tego, co się ze mną dzieje podczas słuchania. Bo pewnych doznań nie da się ująć w słowa. Dlatego, najlepiej posłuchajcie tej płyty…

Ray