Barbara WROŃSKA – Dom z Ognia (Kayax Prod., 2018)

Barbara WROŃSKA -Dom z Ognia (Kayax Prod., 2018)

01. Rozmowa
02. Nie czekaj
03. Koniec lata
04. Nieustraszeni
05. Abstrakcja
06. Dom z ognia i lodu
07. Prosta droga
08. Depression
09. Odnajdź mnie
10. Blask

Skład:
Barbara Wrońska – wokal, klawisze
gościnnie:
Michał Górczyński – instrumenty dęte
Wojtek Makowski – gitara
Marcin Ułanowski – bębny

   Chociaż płyta dotarła do mnie w pierwszej połowie roku, to tak naprawdę jest płytą, której najlepiej się słucha jesienią, zresztą zimą też będzie dobrze wpisać się w klimat zaokienny. To płyta idealna na okres, gdy (przynajmniej teoretycznie) mamy więcej czasu, który możemy spędzić w domu, gdy możemy bez przeszkód usiąść na podłodze i oddać się przyjemności słuchania muzyki. A słuchanie muzyki przygotowanej przez Barbarę Wrońską na ten album wymaga właśnie ciszy, spokoju, skupienia, bo tylko wtedy można nie tylko cieszyć się tą muzyką, ale przede wszystkim dostrzec jej oryginalność, można docenić jej niebywałą siłę zawartą w pozornej prostocie, ale też – co równie jest ważne – wgłębić się w teksty. Bo one w tym wypadku mają kolosalne znaczenie, to wokół nich powstała muzyka, to one są sednem, a muzyka ich ubarwieniem, wzmocnieniem ich siły. Bo to bardzo osobiste teksty, zazwyczaj napisane językiem, który nie jest literacki, nie zmusza do wysiłku, by pojąć znaczenie treści, lecz językiem uczuć, językiem bólu i radości, językiem na tyle prostym, że dociera z ową treścią dokładnie tam, gdzie powinien.

   Album to szczególny też pod tym względem, że właściwie przygotowany przez jego autorkę samodzielnie. Czas między próbami, występowaniem na koncertach, pani Barbara wykorzystała w dwóch celach. Pierwszym – tym oczywistym – było pisanie piosenek, natomiast drugim nauka ich rejestrowania w domowych warunkach. Jak widać na przykładzie albumu, pani Barbara okazała się być znakomitą uczennicą. Większość nagrań przygotowała sama, grając i śpiewając, „bawiąc się” programami i przetwornikami (ten damsko-męski duet (rozmowa z własnym wnętrzem) w utworze „Depression” to nie są dwie różne osoby, obydwa głosy zarejestrowała wokalistka). Jedynie partiami kilku instrumentów wsparli ją goście, a miks i mastering wykonał sam mistrz Adam Toczko.

   Częściowo już o tym wspomniałem, ale muszę to podkreślić raz jeszcze, największą siłą tego albumu jest prostota muzyki, w wielu przypadkach zaledwie kilka surowych dźwięków klawiszy i wyjątkowy głos wokalistki. I to wszystko. Ale w ten właśnie sposób ta muzyka dociera tak mocno i tak głęboko. To właśnie dlatego nabiera takiej mocy, tak bardzo porusza, tak działa na słuchacza.

   Znajdźcie chociaż jeden wieczór, taki wieczór, gdy nie będziecie musieli niczym się zajmować, gdy będziecie mogli oddać się tylko muzyce. I oddajcie się jej, słuchając niezwykle poruszającej, niezwykle osobistej płyty pani Barbary Wrońskiej.

Ray