Stan BORYS – Samotność serca (wydanie własne, 2018)

Stan BORYS – Samotność mego serca (wydanie własne, 2018)

01. Samotność mego serca
02. A on szukał burzy

Stan Borys – śpiew

   Kto chodzi, temu będzie dane… To był zupełny przypadek. Wracałem pewnego wieczoru ze spotkania, ponieważ miałem około dwudziestu minut do odjazdu autobusu, postanowiłem obejrzeć wystawę, w budynku naprzeciwko. A ponieważ widziałem, że sporo osób jeszcze jest wewnątrz, więc wszedłem. Okazało się, że trafiłem na końcówkę jakiejś promocji, zaproszeni goście powoli się rozchodzili, gdy nagle dojrzałem artystę o bardzo charakterystycznym wyglądzie. Przyznaję, zdębiałem, bo wżyciu nie przypuszczałem, że jeden z najbardziej przeze mnie cenionych wokalistów nagle pojawi się tuż obok mnie.

   Bo przecież to m.in. na jego piosenkach uczyłem się śpiewać, grają jednocześnie na rakietce od badmintona. Pocztówka z jednym jego nagraniem kręciła się w naszym rodzinnym odtwarzaczu tysiące razy. Tym nagraniem była „Anna”. Piosenka, która porusza mnie do dziś. Drugi, chyba jeszcze większy przebój artysty, czyli „Jaskółka uwięziona” była wtedy i wciąż jest jednym z moich (zapewne nie tylko moich) najbardziej ulubionych utworów.

   I nagle ten wielki Stan Borys stoi obok mnie! Chociaż lat mam na karku już bardzo dużo, to jednak emocje wzięły górę. Stałem i zastanawiałem się, czy podejść. Ostatecznie podszedłem, zapytałem, czy możemy zrobić wspólne zdjęcie, zapytałem, czy jest jakaś szansa, że wkrótce będziemy mieli szansę posłuchać nowych utworów w wykonaniu pana Borysa, czy jest szansa, że powstanie nowa „Jaskółka”. Pan Stan przyznał, że powstają nowe utwory, że wkrótce powinienem je usłyszeć. Radosny pognałem do domu.

   Parę dni później,  podczas kolejnej promocji jednej z płyt w studiu U22, wśród gości zobaczyłem panią, która zrobiła mi zdjęcie ze Stanem Borysem, okazała się nią pani Anna Maleady, żona artysta. Nie miałem wyboru, musiałem podziękować za zrobienie tego zdjęcia. A pani Anna ofiarowała mi nowy singiel artysty!

   Długi był wstęp do tak krótkiej płyty, ale musiałem się podzielić swoimi wspomnieniami i emocjami, bo one w znacznym stopniu wpłynęły na mój odbiór tej płyty. Musiałem napisać, że jako osoba wychowana na piosenkach pana Stana Borysa, mam do jego twórczości stosunek trochę mało krytyczny. Zresztą, kiedy próbowałem kiedyś, ale i teraz, podczas słuchania tych dwóch nagrań być bardziej obiektywny, to też nie znajduję powodu, bowiem, te piosenki są po prostu dobre, Są dobre, jak wszystko, co zrobił do tej pory Stan Borys. Oczywiście wszystko jest kwestią gustu, ale mnie taki rodzaj muzyki, taki rodzaj i tematyka tekstów (ze szczególnym uwzględnieniem miłości) najzwyczajniej w świecie odpowiada.

   Dwa nowe utwory wpisują się w dotychczasową twórczość artysty, to muzyka bardzo grzeczna, przyjemna, znakomicie zaaranżowana. To muzyka, która powoduje, że ciepło się robi na ciele i duszy, to muzyka, która przywołuje wspomnienia, powoduje nostalgię, a jednocześnie daje szczególny rodzaj radości. A do tego wszystkiego jakże znakomicie brzmi głos artysty, już nie tak ostry, zdecydowany, jak kiedyś, lekko matowy, cieplejszy, a przez to jakże poruszający, jakże trafiający nie tylko do uszu, ale zdecydowanie głębiej. Na szczególną, przy tych dwu, wydawałoby się prostych, delikatnych piosenkach zasługuje ich interpretacja przez wokalistę. To jest właśnie ich wielkość i wyjątkowość. Nikt tak tego nie robi, to charakterystyczna cecha pana Borysa, to prawdziwy talent i kunszt w jednym, te niesamowite przejścia z niskich dźwięków do wysokich i falsetu, te niezwykle oryginalne przejścia od głosu mocniejszego, surowszego, z lekką zadziorną chrypką po piękne, delikatne frazy zaśpiewane czystym, pięknym w barwie głosem.

   Mam nadzieję, że te utwory zagoszczą w rozgłośniach radiowych, że zyskają uznanie tych, którzy lubią posłuchać normalnych, prawdziwych piosenek.

Ray