WOLCENSMEN – Songs From The Fyrgen (Indie Recordings, 2018)

WOLCENSMEN – Songs From The Fyrgen (Indie Recordings, 2018)

01. Withershins
02. The Fyre-Bough
03. Sunne
04. Hoofes Upon The Shymmeringe Path
05. ‚Neath A Wreath Of Firs
06. The Mon o’Micht
07. Snowfall
08. The Bekens are Aliht
09. Yerninge

Skład:
Dan Capp

   Jeszcze paręnaście lat temu moje kontakty z muzyką folkową były zdecydowanie bliższe, niż ma to miejsce obecnie. Słuchałem wtedy bardzo wielu zespołów, wyszukiwałem ciekawostek, rozszerzałem horyzonty, słuchając muzyki, której źródeł należało szukać w różnych miejscach całego świata. Ale to było dawno temu. Potem oczywiście zdarzało mi się posłuchać folkowej muzyki, ale raczej się zdarzało niż było elementem codziennego życia.

   Przychodzi jednak w życiu człowieka taki moment, że zaczyna wracać do tego, co było kiedyś. Nie da się cofnąć czasu, nie da się przywrócić zdarzeń, czy ludzi, ale można sięgać po muzykę, która przywraca miłe, ciekawe, wyjątkowe chwile, po muzykę, która po prostu dobrze się kojarzy. A jak przejdzie już i ten etap, zaczyna się po prostu słuchać muzyki dla niej samej, dla przyjemności jej słuchania.

   Ja coraz częściej sięgam po albumy z różnego rodzaju folkową muzyką. Czasem sam coś znajdę np. w Internecie, czasem otrzymam jakąś promówkę, bo akurat określony wydawca wychodzi poza metalową branżę i wyda coś zupełnie innego. Tak też było w przypadku projektu WOLCENSMEN. Firma Indie Recordings skupia się na wydawaniu albumów ostrzejszych kapel, które działają w Norwegii i innych krajach skandynawskich, ale od czasu do czasu pojawiają się w jej zbiorach płyty z muzyką rockową, albo – jak w tym przypadku – folkową.

   Jak poinformował sam wydawca, zbiór nagrań, które znalazły się na świeżo wydanej płycie nie jest czymś tak do końca nowym. Albowiem twórca całego projektu Dan Capp, który nie jest Nordykiem, lecz Brytyjczykiem, a do tego udziela się w black metalowym zespole Winterfylleth, postanowił zrobić taką płytę już w 2013 roku. Wtedy właśnie powołał do życia WOLCENSMEN. Swoje idee zrealizował w 2015, bo wtedy na świat przyszła płyta „Songs From The Fyrgen”. Płyta rozeszła się w ciągu zaledwie pół roku. Dlatego w 2017 r. artystą zainteresowało się wydawnictwo Indie Recordings, które postanowiło raz jeszcze dać światu nagrania Dana Cappa. Materiał został ponownie zmiksowany, poddany remasteringowi i dostarczony na rynek ostatniego dnia listopada 2019 roku.

   I całkiem dobra to data, bo po pierwsze ta delikatna, grzeczna piękna muzyka znakomicie się sprawdzi w tym okresie (chociaż śmiem twierdzić, że w każdym innym również sobie poradzi), a ponadto świetnie się będzie nadawać na mikołajkowy lub gwiazdkowy prezent. Bo tworzone przez Dana kompozycje, chociaż czerpią inspiracje z muzyki ludowej (głównie skandynawskiej, celtyckiej), to są na wskroś współczesne, nowoczesne. Mamy w naszym kraju liczne zespoły, które „na warsztat” biorą ludowe pieśni i piosenki, przekształcając je tak, by pasowały do potrzeb współczesnego słuchacza, podobnej kombinacji dokonał Dan Capp. W swoich kompozycjach wykorzystał elementy folkloru, ale przede wszystkim skupił się na oddaniu specyficznej aury, na stworzeniu takich kompozycji, które nie tylko ucieszą uszy, ale i uradują serducho. To utwory bardzo grzeczne i miłe, chciałoby się rzec, że dopieszczone. Nie mają w sobie brudu prawdziwej ludowej muzyki, są znakomicie przygotowanymi, poprzez użycie nowoczesnych środków produkcji kompozycjami, w których folk miesza się z neoklasyką, elektroniką, momentami wręcz popem. Przy czym chciałbym zaznaczyć, że nie jest moim celem zniechęcanie przez to potencjalnych słuchaczy do tego albumu, wręcz przeciwnie. Jestem pewien, że tak podana muzyka może się podobać, i zapewne będzie się podobać. Może też zachęcić słuchaczy do poszukiwania bardziej wiernych kopii, czy nawet oryginałów określonych ludowych piosenek. A jeśli nawet tego nie zrobią, to jestem pewien, że chwile spędzone z płytą Wolcensmen zaliczą do udanych.

Ray