Alicja Majewska w Studiu U22

   W dniu 20 marca 2019 spełniło się jedno z moich wielkich marzeń. Zawsze chciałem móc chociaż przez chwilę porozmawiać (z tym akurat był pewien kłopot ze względu na zbyt dużą liczbę chętnych) i otrzymać autograf od jednej z moich ulubionych piosenkarek. Nigdy nie ukrywałem, nawet w czasach, gdy słuchałem głównie muzyki metalowej, że bardzo lubię dobre piosenki. A ta pani złych piosenek nie miała. Oczywiście wśród ogromnej ilości zaśpiewanych i nagranych utworów są takie, które podobają mi się niej i takie, których mogę słuchać na okrągło.

   Ta pani to Alicja Majewska, która w tym dniu promowała swój nowy album, zatytułowany „Żyć się chce”. To kolejny album przygotowany wspólnie z Włodzimierzem Korczem, który skomponował wszystkie utwory. Natomiast teksty powstały spod ręki kilku autorów, których pozwolę sobie wymienić, albowiem im też należy się wielkie uznanie: Magda Czapińska, Wojciech Młynarski, Andrzej Sikorowski, Monika Partyk, Andrzej Maculewicz, Artur Andrus, Tomasz Misiak, Zbigniew Stawecki.

   Muszę też od razu przyznać, że chyba jeszcze nie byłem na żadnym spotkaniu, na którym gość kipiał wręcz niespożytą energią. Słowa tytułowej piosenki nowego albumu pani Alicji w pełni oddają jej charakter. Jestem pewien, że takiej energii brakuje bardzo wielu z nas, ze mną włącznie. Pani Alicja nie była w stanie wręcz usiedzieć na miejscu, nie mówić już o tym, że nie potrafiła się przed śpiewaniem odtwarzanych z płyty piosenek. W ten sposób mieliśmy okazję uczestniczyć wręcz w specjalnym mini recitalu.

   Pani Alicja, wraz z towarzyszącym jej panem Włodzimierzem Korczem opowiedzieli o pracy nad płytą, o walką na słowa o słowa i melodie, o samym pisaniu piosenek w konkretnym celu (na przykład na konkurs), doborze tekstów, nagrywaniu i koncertach. Nie zabrakło też krótkich reminiscencji z kręcenia teledysku do utworu „Żyć się chce” w czasie wyjątkowo nieprzyjemnej pogody.

   Z racji wspomnianej energii głównej bohaterki spotkania i dowcipu pana Włodzimierza spotkanie, prowadzone przez pana Tomasza Raczka, upłynęło niezwykle szybko i w niezwykle radosnej atmosferze, przerwanej tylko jednym, ale jakże poruszającym wspomnieniem pani Alicji i pana Włodzimierza, wspomnieniem o Zbigniewie Wodeckim. Na szczęście i w tym wypadku smutek z jego odejścia został lekko stonowany poprzez przypomnienie kilku zdarzeń z ich licznych, wspólnych spotkań.

Ray

Zdjęcia: Darek Kawka/ZPAV i  Marcin Jaśkaczek