Eryk Kulm w Studiu U22

   Panuje takie przeświadczenie, że debiutować powinno się za młodu. Bo dostaje się czas na rozwój, na walkę o dobrą pozycję w świecie. Debiutowanie w późniejszym wieku uchodzi – delikatnie mówiąc – za głupotę, za rzucanie się w coś, z czym mogą sobie poradzić tylko młodzi, zdrowi, silni. Na szczęście ten stereotyp od czasu do czasu przełamują różni artyści, udowadniając, że nie wiek ma znaczenie, ale to, czy ma się coś do pokazania i przekazania. Czasami warto czekać całe lata, by ujawnić produkt, który bije na głowę dziesiątki półproduktów, stworzonych przez małolatów i wspierającą ich machinę promocyjną.

   Eryk Kulm to bynajmniej nie debiutant, to muzyk o przeogromnym doświadczeniu, człowiek który miał okazję obserwować i grać z największymi, który wspomagał różnych muzyków, działał w sygnowanym swoim nazwiskiem zespole, ale… zwlekał z ujawnieniem swojej muzyki.

   Aż przyszedł ten czas, by pokazać to, co grało mu w duszy. Gdy zwalczył okropną chorobę, która na długi czas wyłączyła go z działalności muzycznej stwierdził, że pora nagrać płytę z jego muzyką. Do współpracy udało mu się namówić muzyków dużo młodszych, ale niezwykle sprawnych technicznie i ze sporym doświadczeniem. Warto wymienić, ale też zapamiętać te nazwiska: Rasul Siddik (trąbka), Marcin Kaletka (saksofon), Michał Jaros (kontrabas), Michał Szkil (pianino). Od mistrza perkusji dzieli ich wiek, doświadczenie, temperament, ale dzięki temu stworzyli płytę doskonała, której słuchać można na okrągło.

   Skąd to wszystko wiem, oczywiście ze spotkania z muzykiem, które odbyło się w Studiu U22 w dniu 22 marca 2019 roku. Pan Eryk, przepytany przez redaktora naczelnego Jazz Forum pana Pawła Brodowskiego opowiedział o swoim wyjeździe z Polski, nauce w Stanach, współpracy z różnymi muzykami, działalności jego zespołu Quintessence, opowiedział też oczywiście o doborze składu i nagrywaniu nowego albumu. Nie zabrakło i powagi, i humoru, i przede wszystkim znakomitej muzyki.

   Nie mogę tutaj nie wspomnieć o niespodziance, jaką zgotował panu Eryku jego –jak się okazał – sąsiad, czyli pan Marek Gaszyński, który zgromadzonych uraczył opowieściami o ich znajomości, zaś pana Eryka obdarował kilkoma „oryginalnymi” prezentami.

   Płyta jest dostępna w sprzedaży, warto po nią sięgnąć, bo zawarta na niej muzyka to jazz najwyższych lotów.

Ray

Zdjęcia: Darek Kawka/ZPAV