Patrycja i Grzegorz Markowscy w Studiu U22

   Wiedziałem, że będzie ciasno, ale nie mogło być inaczej, skoro w niewielkim przecież rozmiarowo studiu miało pojawić się takie nazwisko. Nazwisko, które w niepodważalny sposób wpłynęło na kształt polskiej sceny rockowej. I wiadome było, że atmosfera spotkania będzie podkręcona do granic możliwości bo pod tym jednym nazwiskiem pojawiły się dwie osoby. Obie je noszą, obie śpiewają, obie w znacznym stopniu odcisnęły swoje piętno na polskim rocku. A teraz jeszcze przygotowały wspólną płytę.

   We wtorek, 22. stycznia 2019 r. w Studiu U22 gościł Grzegorz Markowski i Patrycja Markowska. Rockman – legenda i rockmanka – przedstawicielka młodszego pokolenia. Ojciec i córka. Ludzie wyjątkowi, prawdziwi ludzie muzyki, wyjątkowi ludzie rocka. Niesamowici na scenie i dokładnie tacy sami, otwarci, z dużym dystansem do wszystkiego podczas spotkania z fanami. A samo spotkanie odbyło się w ramach promocji ich wspólnej płyty, zatytułowanej „Droga”, której wydawcą jest Agora.

   Podczas niezwykle żywiołowego spotkania dowiedzieliśmy się zatem, że pomysł albumu zrodził się już bardzo dawno, ale oboje wiedzieli, że do zrobienia takie wspólnego projektu trzeba czasu. Jak wspomniał pan Grzegorz, nie mógł tego zrobić wcześniej, bo „o czym miałem śpiewać z młodą panną”. Teraz, gdy pani Patrycja (oczywiście wciąż młoda!) ma za sobą sporo lat scenicznej działalności, kilka wydanych płyt i dziecko, sprawa zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Projekt można było popchnąć do przodu. I pani Patrycja to zrobiła, zaczęła szukać muzyków i tekściarzy, namawiając też tatę do zaangażowania się w proces twórczy (skutecznie i ze znakomitym skutkiem).

   Udało się zebrać grupę ludzi, którzy z entuzjazmem podeszli do sprawy. A znaleźli się wśród nich zarówno starzy, dobrzy znajomi Grzegorza Markowskiego, jak Dariusz Kozakiewicz, jak i młodzi ludzie, w postaci m.in. Macieja Wasio, czy Filipa Siejki. Nazwisk, które pomogły w projekcie było oczywiście dużo więcej. Znaczną część czasu podczas spotkania wypełniły właśnie podziękowania wszystkim, poszczególnym muzykom. Ale po wysłuchaniu płyty, wcale im się nie dziwię, bo trzeba przyznać, że album wyszedł doskonały.

   My mieliśmy okazję posłuchać kilku utworów z albumu, dowiadując się o kulisach ich powstawania. Na przykład nisko zaśpiewana ballada „Coraz mniej” okazała się pierwszą wersją utworu, zaśpiewaną ad hoc przez panią Patrycję. Oczywiście wokalistka chciała zaśpiewać ją raz jeszcze. wyżej, po swojemu, ale uległa namowom kilku osób i… dobrze zrobiła, bo utwór jest wręcz doskonały, a zamykający płytę utwór „Zawsze będę tu” powstał niemal jednocześnie w głowach jego twórców, czyli Żanety Lubery (tekst) i Piotra Wojtanowskiego (muzyka).

   Mieliśmy też okazję obejrzeć dwa teledyski, których twórcami są Aleksandr Wilk i Dawid Schindler. Cały problem z ich nagraniem polegał głównie na… namówieniu pana Grzegorza na wyjazd do Hiszpanii. Na szczęście udało się go namówić, nie informując jednocześnie, że planowane jest nagranie nie jednego, ale dwóch klipów! Album zdobią zdjęcia zrobione przez Łukasza Pęcaka, który okazał się być nie tylko znakomitym fotografem (o tym wszyscy wiedzieli), ale również znakomitym kucharzem.

   W ogóle patrząc na sposób mówienia, zaangażowania pani Patrycji, pana Grzegorza i innych muzyków trudno było nie odnieść wrażenia, że chociaż nagranie płyty już dawno się skończyło, to oni wciąż żyją tą pracą, a przy produkcji albumu nieźle się ze sobą zżyli.

   Jedynym – z punktu widzenia fanów – smutnym akcentem tego spotkania były słowa pana Grzegorza, że to ostatnia jego cała płyta. Stwierdził, że gotów jest zaśpiewać w jakichś projektach, ale nie chciałby już pracować nad nowymi albumami. Wszyscy mamy jednak nadzieję, że rockowa energia siedząca w panu Grzegorzu nie pozwoli mu jeszcze na założenie kapci, w każdym razie, jeszcze nie teraz!

Ray

Zdjęcia: Marcin Jaśkaczek i Darek Kawka/ ZPAV