Ján Jožiov – Research (Instytut Słowacki, Warszawa)

   Osiemnastego stycznia 2018 roku w Instytucie Słowackim została otwarta wystawa prac Jána Jožiova, zatytułowana „Research”. Był to pierwszy tegoroczny wernisaż w gościnnych progach Instytutu, na który – co ważne – przyszło całkiem liczne grono miłośników słowackiej sztuki.

   Ján Jožiov to jeszcze  młody, urodzony w Michalovcach człowiek (rocznik 1992), który swoje dzieciństwo spędził we wsi Vybuchanec, mieszczącej się we wschodniej części Słowacji. Ukończył bratysławską Akademię Sztuk Pięknych, ale miał też okazję uczestniczyć w wyjazdach stypendialnych do Warszawy i Fall Church w Stanach Zjednoczonych.

   Wymieniłem dość dokładnie informacje dotyczące życia artysty, albowiem przegląd jego prac wystawionych w galerii IS powoduje natychmiastowe skojarzenia, związane z miejscami jego pobytu. Bo prace pana Jána wydają cię być odzwierciedleniem tego wszystkiego, co zobaczył, gdzie był, co w znacznym stopniu wpłynęło na jego sposób malowania. Czasami aż dziwne, że jeden artysta łączy tak różne tematycznie i stylistycznie prace. Sprawia to wrażenie, jakby próbował przebywać w kilku światach jednocześnie, jak by próbował łączyć elementy zapamiętane z przeszłości, wspomnienia dzieciństwa spędzonego na słowackiej wsi z fragmentami wrażeń doznanych już w dorosłym życiu, niezmiennie łączącymi się ze wspomnianymi podróżami.

   Mamy zatem wspomnieniowe, trochę realistyczne, trochę nostalgiczne obrazy psów, dziecka wśród przyrody (Olivier), jakąś młodą parkę nad morzem. Przy czym już w tej samej kategorii tematycznej zaznaczają się już pierwiastki zmian, albowiem w części prac autor odchodzi od przedstawień ku pewnego rodzaju abstrakcji (Śpiący pies. Kwiat). Bo między obrazami „przedstawieniowymi” otrzymujemy też całkiem sporą kolekcję obrazów już czysto abstrakcyjnych (Martwa natura).

   Nie bez powodu, wystawę zatytułowano „Research”. Bo zaprezentowane na niej prace wyraźnie ukazują, że ich autor wciąż jeszcze bada, który kierunek jest dla niego bardziej pociągający, w którą stroną podążą jego kolejne prace. Ale o tym będziemy mogli się przekonać dopiero za parę lat na kolejnej jego wystawie, która – mam nadzieję – zagości kiedyś w progach Instytutu Słowackiego.

Ray