Jerzy Tchórzewski – Inne spojrzenie. Prace z kolekcji prywatnych

   Jak dobrze wiadomo, o gustach się nie rozmawia. To znaczy, rozmawiać można, jednak dobrze by było tylko rozmawiać, popierając swoje racje określonymi argumentami, a nie wyzywać się od… Niestety, najczęściej w kwestiach naszego gustu, w kwestiach tego, co nam się podoba nie potrafimy rozmawiać. Nie potrafimy, bo nie rozmawiamy, ale też wielu sytuacjach ciężko jest nam argumentować, bo nie potrafimy wyrazić tego, jak i dlaczego dana rzecz nam się podoba, brakuje nam słów, brakuje skojarzeń. Też tak mam, czasami dana rzecz mi się podoba, bo po prostu mi się podoba…

   Zacząłem tę notatkę z wizyty w Kordegardzie od „rozmowach o guście”, bo nie wiem, czy mam gust dobry, czy też zły, w jakich sytuacjach ujawnia się ten dobry, a w jakich zły, wiem natomiast, że od zawsze podobały mi się prace Jerzego Tchórzewskiego. Dlaczego? Nie wiem. Bo mają w sobie to coś – coś takiego, co wywołuje we mnie emocje. Różne emocje. Ale wywołuje. Są oczywiście prace, które podobają mi się bardziej i takie, które nie podobają mi się wcale, ale najistotniejsze dla mnie jest to, że zawsze na mnie oddziaływały i oddziałują do dzisiaj.

   Bardzo cenię twórczość tego artysty za używane przez niego kolory i sposób nakładania farby, za niezwykle specyficzną, magiczno-fantastyczną atmosferę większości jego obrazów, za te surrealistyczne, abstrakcyjne formy w niesamowity sposób pobudzające moją wyobraźnię, za zawartą w nich życiową energię, ale też za zawarte w części prac nuty nostalgii i melancholii. Część prac cieszy i bawi, inne rozczulają, wyciszają, jeszcze inne wręcz z lekka przerażają.

   Ubiegły rok nie należał do najbardziej udanych. Z różnych powodów nie byłem na wielu wystawach. Trudno, co się stało, to się nie odstanie. Mam jednak nadzieję, że powoli wrócę do bywania w galeriach, zwłaszcza, że pierwszy krok właśnie uczyniłem. A nie ma jak zacząć właśnie od wystawy, która daje ogromnego kopa. Bo takiego kopa, takiego bodźca do odwiedzania przybytków sztuki daje mi właśnie twórczość Tchórzewskiego. Twórczość bajkowo-magiczna, mimo wspominanych nut nostalgii, twórczość pobudzająca. Twórczość wyjątkowa, oryginalna, ponadczasowa.

   W grudniu 2019 roku przypadała dwudziesta rocznica śmierci artysty, dlatego też Kordegarda. Galeria Narodowego Centrum Kultury wspólnie z Muzeum Archidiecezji Warszawskiej zorganizowały wystawę jego twórczości. Pierwsza z nich, zatytułowana „Jerzy Tchórzewski. Inne spojrzenie. Prace z kolekcji prywatnych” zakończy się już 12. stycznia 2020, druga część wystawy, przygotowana w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej potrwa do 01. marca tego roku.

   Kordegarda to – jak wiadomo – galeria malutka, ale z tego też powodu taka „domowa”, ciepła, to miejsce, w którym człowiek czuję się niemal, jak u siebie, ale też w samym centrum tego mikroświata, bo prawie wszystkie prace ma wokół siebie, otaczają go, są na wyciągnięcie ręki. Można patrzeć na jeden obraz, można je oglądać jako pewną całość, można je porównywać pod względem zastosowanej techniki, wybranej kolorystyki, czy treści. Można choć przez chwilę wejść w specyficzny świat artysty. A świat stworzony przez Tchórzewskiego oczarowuje i warto w niego wejść choć na chwilę. Na pewno wyjdzie się z niego zmienionym.

   Warto zobaczyć tę wystawę, należy zobaczyć tę wystawę!

Ray