Mária Pinčiková – Jestem swoim psem

Instytut Słowacki, Warszawa (29.10.2015)

   Pan Józef to człowiek już wiekowy. Zniszczone ciało, przerzedzone włosy, widoczne oznaki już postępującego niedołęstwa. Pan Józef żyje samotnie, w tym życiu mu się nie przelewa, widać tego wyraźne oznaki. Pan Józef znaczną część swego życia spędził w zakładach karnych, stąd przystosowanie do życia na wolności trochę szwankuje. Pan Józef, przez całe lata tatuował swoje ciało, z miejscami intymnymi włącznie. A ponieważ nie należy do nieśmiałych, chętnie się obrazem swego ciała podzieli z innymi.

   Pan Józef trafił na młodą artystkę, z wyglądu właściwie dziewczynkę jeszcze, wiotką i delikatną. Wydawać by się zatem mogło, że zeszły się ze sobą dwa niekompatybilne światy. Świat młodości, niewinności, kobiecej delikatności ze światem starości, zmęczenia życiem, prawdziwie męskim życiem. Wydawać by się mogło, że te dwie osoby nie miały prawa się spotkać, a już na pewno nie powinny nawiązać ze sobą bliższego kontaktu. A kontakt modela z fotografikiem wymaga kontaktu, i to bardzo bliskiego kontaktu. I taki kontakt zaistniał.

   Widać tę współpracę właściwie w każdym zdjęciu, pan Józef pozował w bardzo różnych miejscach, w różnych sytuacjach, nie miał żadnych oporów przed młodą dziewczyną. Potraktował ją nadzwyczaj poważnie, pozwolił zbliżyć się do siebie, podzielił swoimi przeżyciami. A jego życie nie było przyjemne, nie było ładne. I zdjęcia też nie są przyjemne, wcale nie są ładne. Bo doświadczone przez życie ciało pana Józefa też już przecież do najładniejszych nie należy. A do tego jeszcze fotografie poddawane są przez ich autorkę różnej obróbce, specjalnie podniszczane, czasami po prostu darte na paski i składane w różne formy. Działania takie potęgują nastrój zniszczenia ciała, zmęczenia organizmu, trudnego losu pana Józefa.

Ray