Modrotlacz w Instytucie Słowackim

   Lubicie niebieski kolor? Ja bardzo lubię. Tak naprawdę, dopiero przed paroma laty zacząłem „poznawać” inne kolory, zacząłem kupować i nosić ubrania w innych barwach. Nie zmieniło to jednak mojego uwielbienia dla niebieskiego, i to we wszystkich jego odcieniach.

   Niebieski jest jednym z najbardziej ulubionych kolorów ludzi na całym świecie, bo dobrze się kojarzy, jednym z ciepłem, z niebem, wodą i przestrzenią, innym z zimnem, zimą  i lodem. Cały problem polegał tylko na tym, żeby taki kolor stworzyć, a później wykorzystać go do farbowania ubrań.

   Na Słowacji powstała specjalna metoda farbowania tkanin zwana modrotlaczem. Sztuka farbowania za pomocą błękitu indygowego pojawiła się już pod koniec XVIII wieku, swój największy rozkwit uzyskała w wieku następnym, by „wypaść z rynku” w drugiej połowie wieku XX. Powodem był oczywiście rozwój innych technologii, ale też walka z „prywatną inicjatywą”, prowadzona przez komunistyczne władze.

   Na szczęścia na wyjątkowa sztuka przetrwała, żyje do dziś, chociaż trudna, czasochłonna produkcja jest prowadzona przez bardzo nielicznych rzemieślników i skierowana do wąskiego grona odbiorców. Ale też dzięki temu jest bardziej elitarna, a ci, którzy sięgają po wyroby w pełni doceniają jego wartość, w tym wartość czysto artystyczną. Warto tu zaznaczyć, że właśnie artyści (w tym uczniowie szkół artystycznych) stali się obecnie głównymi popularyzatorami modrotlaczu.

   W dniu 15.11.2018 otwarta została wystawa, zatytułowana „Odcienie niebieskiego, modrotlacz w tradycji i modzie”, na której możemy podziwiać efekty działań rzemieślników i artystów. Możemy zobaczyć próbki tkanin ufarbowanych tą metodą, prześledzić fazy produkcji, zobaczyć, jak wiele odcieni niebieskiego można uzyskać, a wreszcie nacieszyć oczy efektami końcowymi w postaci ubrań, zarówno tych wchodzących w skład elementów składowych strojów ludowych, jak też bardzo współczesnych projektów, zarówno sukienek, jak i torebek, czy pościeli.

   Wystawa potrwa do 15.12.2019. Naprawdę warto ją zobaczyć.

Ray