Wiesław Mariusz Zieliński – Dzieciaki 1960-69

Stara Galeria ZPAF, Warszawa (23.06.2016)

   Kiedy trafię na warszawską Starówkę przed godziną osiemnastą, staram się odwiedzić kilka mieszczących się tam galerii, w których zawsze znajdę coś ciekawego. Jednym z takich miejsc jest Galeria ZPAF, a dokładniej – dwie galerie, mieszczące się przy ulicy Jezuickiej. Bywam tam dość regularnie, ale jeszcze nie udało mi się napisać o żadnej wystawie. Teraz żałuję, bo kilka z nich było naprawdę znakomitych.

   A do takich właśnie zaliczyłbym wystawę, którą miałem okazję obejrzeć 23.06.2016 r. W urokliwych salach “większej galerii” (mury, sklepienia i fortepian tworzą specjalną, niezwykle urokliwą atmosferę tego miejsca) prezentowane były fotografie Wiesława Mariusza Zielińskiego. Wystawa nosiła tytuł “Dzieciaki 1960-69”. I była fantastyczna! I to fantastyczna pod każdym względem. Zarówno artystycznym, bo dzieciaki ujęte są po prostu po mistrzowsku, a praca ze światłem i cieniem jest na najwyższym poziomie, ale też reportażowym, bo w tych małych obrazach małych ludzi zawarta jest historia tamtego okresu, zawarta jest historia Polski. To obraz społeczeństwa lat sześćdziesiątych, ale przede wszystkim zatrzymane w kadrze życie każdego pojedynczego człowieka.

   Zresztą inaczej się nie da patrzeć na te zdjęcia. Natychmiast wyobrażamy sobie, jak się taki małolat czuł, wyobrażamy sobie miejsce, w którym mieszkał, przed oczami stają kuchnie i pokoje, pomieszczenia gospodarcze, ulice miasta, pola i łąki wokół wsi. W rękach czujemy drewniane zabawki (w tym zapewne drewniane łyżki, które potrafiły zmieniać się w najprzeróżniejsze przedmioty), albo kawałki patyków, które skutecznie imitowały miecze. Poruszają ujęcia twarzy, niesamowite, jeszcze pełne ufności i nieskrępowanej dziecięcej radości. Jeśli pojawia się smutek, to chwilowy, tymczasowy, spowodowany jakimś zdarzeniem. Mimo wyraźnego ubóstwa, prostego życia, jest w tych twarzach szczęście. Chociaż człowiek zdaje sobie sprawę, że widocznym na fotografiach dzieciakom życie zapewne nie szczędziło w następnych latach wielu nieszczęść i upokorzeń, to jednak wierzy, że wielu z nich przeżyło (wielu jeszcze zapewne żyje) swoje życie w miarę spokojnie.

   I chociaż widać na tych zdjęciach ubóstwo, w jakim przyszło żyć tym dzieciakom, to … w głębi duszy chciałoby się tego życia, tego ubóstwa, tej prostoty – mimo wszystko – zakosztować. Ja się jeszcze na chwilę “załapałem”, jeszcze miałem okazję poznać te specyficzne miejsca, specyficznych ludzi i specyficzną atmosferę, która siłą rozpędu dotrwała do lat siedemdziesiątych, lat mojego dzieciństwa. Dlatego też patrzę na te zdjęcia z nostalgią, przenoszą mnie w tamte niepowtarzalne czasy, które już odeszły. I które już nie wrócą.

   Pan Wiesław Mariusz Zieliński urodził się w 1935 roku, fotografią zajmuje się od lat pięćdziesiątych, od 1966 roku jest członkiem ZPAF. Wystawia w Polce i zagranicą już od lat sześćdziesiątych. Specjalizuje się w fotografiach dzieci i aktach, ale przygotowywał też prace na wystawy o innej tematyce (np. “Pozostał tylko popiół”/ Auschwitz-Birkenau).

   Piękna, wzruszająca, poruszająca to wystawa.

Ray