REGGAESIDE – Lubimy dodawać do reggae inne stylistyki

Reggaeside to formacja powstała w 2012 roku w Nowym Mieście Lubawskim, która w swojej muzyce łączy reggae reggae z elementami funky, rocka, popu i ska. Na nasze pytania odpowiedział Maciej Gburczyk – gitarzysta, współkompozytor i producent muzyczny zespołu.

Jak doszło do tego, że zdecydowaliście się chyba po raz pierwszy w historii zespołu zrobić cover?

Maciej Gburczyk: Karol fajnie śpiewał tą piosenkę i stwierdziliśmy około rok temu, że dodamy ją do setlisty koncertowej. Na żywo dobrze się ją grało, a ludzie też pozytywnie reagowali, więc kiedy zastanawialiśmy się, co nagrać to stwierdziliśmy, że ta piosenka jest już dość ograna i damy radę szybko ją zarejestrować.

Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na hit Wham!? Zdecydowała popularność samego utworu czy sympatia do zespołu?

Maciej Gburczyk: I jedno, i drugie na pewno choć decydującym czynnikiem było to, że Karolowi po prostu świetnie siedziała. Ogólnie coverowanie tej akurat piosenki jest dość ryzykowne, trzeba mieć konkretny pomysł, żeby nie być odtwórczym. No i wokal to wielkie wyzwanie.

Jak przebiegały prace nad aranżem Waszej wersji „Wake me up…”? Co chcieliście osiągnąć i czy w Waszej opinii Wam się to udało?

Maciej Gburczyk: Prace przebiegały dość konkretnie, bo graliśmy ten numer wielokrotnie na koncertach i w 90% aranż był gotowy. W trakcie realizacji w studio dodaliśmy intro wokalowe i kilka smaczków w klawiszach. Zdecydowaliśmy, że rezygnujemy z wszystkich chórków, bo w naszej stylistyce by po prostu nie pasowały. W piosence jest nasz autorski riff w zakończeniu, taki rockowy. Lubimy dodawać do reggae inne stylistyki, głównie właśnie rock czy funk. Czy się udało? Może niech odpowiedzą odbiorcy. Wydaje nam się, że reggaesidowa wersja „Wake me up…” jest oryginalna i ciekawa. Pierwsza wersja reggae na świecie, hehe 🙂

Jak ten cover sprawdza się na koncertach?

Maciej Gburczyk: My nie narzekamy na brak repertuaru, mamy materiał na dwie płyty, natomiast fajnie jest zagrać coś, co ludzie znają. Ta piosenka jest właśnie takim przykładem. Ludzie podśpiewują z nami i kołyszą się przy znanych melodiach i rytmach. Tak, jak już mówiłem, nam się gra świetnie, dobrze się przy tym bawimy i nasi odbiorcy również.

Czy „Wake me up…” znajdzie się też na płycie, nad którą pracujecie?

Maciej Gburczyk: Taki jest plan. Podoba nam się, reprezentuje nasz styl, więc raczej ją umieścimy na nowym albumie.

Czy macie już gotowy cały materiał na nowy album? Na jakim etapie produkcji krążka jesteście?

Maciej Gburczyk: Mamy skomponowanych i wstępnie zaaranżowanych około 9 piosenek. Część z nich powstała już dawno temu i po prostu nie zmieściła się na pierwszej płycie a część powstała niedawno. Równocześnie komponujemy nowe, do których robimy aktualnie dema i nie ma jeszcze tekstów. Piosenki „Żyć pogodnie” i „Na szczyt” które wypuszczaliśmy jako single też znajdą się na płycie ale będą na nowo zmiksowane przez Marcina Szwajcera. Robił nam mix „Wake me up…” i jesteśmy bardzo zadowoleni. Docelowe nagrania nowych piosenek w studio rozpoczniemy we wrześniu.

Czy nowy album będzie kontynuacją drogi obranej na poprzedniej płycie czy będą jakieś zmiany, które faktycznie mogą zaskoczyć?

Maciej Gburczyk: Na płycie „Szczęście” było trzech wokalistów: w większości piosenek śpiewał Przemek, Roxana Tutaj a tylko „Marzenia” zaśpiewał Karol, który dołączył do zespołu w ostatnim etapie pracy nad płytą, tuż przed wydaniem. Ta sama sytuacja dotyczy mnie, dlatego druga płyta będzie spójna wokalnie i gitarowo. Na pierwszej grało chyba czterech gitarzystów… Stylistycznie raczej będzie to kontynuacja, chociaż na pewno będzie więcej elektroniki i chcemy unowocześnić brzmienie. Ostatnio też nasze instrumentarium się polepszyło, więc popracujemy nad tym, żeby brzmienie całości było lepsze. Na pewno będzie też więcej chórków. Doskonalimy też warstwę tekstową, myślę, że dojrzeliśmy od pierwszej płyty i będzie to słychać w lirykach.

Na kiedy przewidujecie premierę nowej płyty?

Maciej Gburczyk: Chcielibyśmy jak najszybciej ale realistycznie będzie to wiosna 2020. Produkcja nowego albumu jest bardziej przemyślana i szczegółowa dlatego zabiera nam to sporo czasu. Trzeba też rozumieć, że my nie utrzymujemy się jeszcze z grania i robimy to w czasie wolnym od pracy, koncertów itp.

 

Czy przed premierą udostępnicie jeszcze jakiś singiel?

Maciej Gburczyk: Jak najbardziej singiel będzie. Lubimy wypuszczać piosenki, może jeszcze nie jest to tak często, jak byśmy chcieli ale będziemy dążyć, żeby działo się to z większą częstotliwością. Dodatkowym smaczkiem przy singlach są też teledyski, które lubimy robić.

Planujecie jeszcze jakieś covery? Jaki utwór chcielibyście wykonać w swojej wersji i dlaczego?

Maciej Gburczyk: Na razie nie mamy planów, żeby nagrywać covery. Na koncertach gramy jeszcze „Szklaną pogodę” ale teraz skupiamy się na nagraniu naszych nowych piosenek. Myślę, że jest kilka takich utworów, które fajnie by zabrzmiały w naszym anturażu. Być może niektóre z nich będzie można usłyszeć niebawem na naszych koncertach.

Dziękujemy za rozmowę.

Maciej Gburczyk: Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu ArtMundus.

Profil zespołu na FB – LINK