Przybyło… 16

   Pewnego razu poszedłem do pewnego marketu, bo nie byłem w nim dość długo. Nie przepadam za chodzeniem do sklepów, chociaż dobrze wiem, że jeśli się trochę pochodzi, co się coś ciekawego zawsze znajdzie. Może to niewłaściwe zachowanie z mojej strony, ale nie szukam nowości, bardzo rzadko trafia do mnie coś nowego. Jak widać to zresztą po wpisach, bardzo powoli uzupełniam płytotekę o płyty, które tak naprawdę powinienem od dawna mieć w domu. Owszem, sporą ich część mam albo zgraną w MP3, albo na CD-R, ale to wszystko nie brzmi, ani nie wygląda. Zatem teraz staram się wyszukiwać takich tytułów, które według mnie powinny znaleźć się „porządnym domu”. I na takie tytuły trafiłem właśnie w owym markecie. Tym razem były to cztery płyty metalowe, które lubię, które powinno się mieć w wersji oryginalnej.

   Chociaż dla wielu wielbicieli, Slayer zaczyna się od „Reign In Blood”, to ja jednak wciąż ogromnym sentymentem darzę pierwsze krążki. W sumie z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jedyna, widoczna właśnie na zdjęciu „Show No Mercy” (wydana w 1983 roku!), jest wciąż drugą w kolejce po „South Of Heaven” płytą tej grupy, którą lubię najbardziej. Nie oznacza to, że nie lubię innych, ale te dwie to dla mnie zdecydowana czołówka. Tych płyt słucham najczęściej. Dlatego ucieszyłem się ogromnie, kiedy po tak wielu latach mogłem trzymać wersję CD tej płyty w rękach. Natychmiast jej, wspólnie z synem, posłuchałem. To niesamowite, ale wciąż ma w sobie niesamowitą, niepowtarzalną moc, która działa zarówno na starego, jak i młodego człowieka!

   O tym, że trzeba mieć w domu płyty Motorhead też przekonywać nikogo nie trzeba. Owszem, mniej zaangażowani fani mogą wybrać sobie z bogatej dyskografii zespołu płyty, które lubią najbardziej, ja też mam te, które wręcz uwielbiam („1916”, „Orgasmatron”, „Ace Of Spades”), ale staram się wyszukiwać okazji, by zebrać jak najwięcej albumów. Tak właśnie trafił do mnie dziewiętnasty album zespołu, zatytułowany „Kiss Of Death”, a wydany w 2006 r.

   Celtic Frost to zespół, który według mnie zdobył uznanie wśród zdecydowanie zbyt wąskiego grona fanów. Owszem, muzyka szwajcarskiej grupy nie należy do najprostszych i najładniejszych, ale grupa zawsze była o krok do przodu wobec innych formacji, zawsze wyprzedzała swój czas, stając się dla wielu niedoścignionym wzorem. Jak wiele powstałych w latach 80. Ubiegłego wieku zespołów miała swoje wzloty i upadki, wydawała płyty ponadprzeciętne, jak tez próbowała zaistnieć tam, gdzie nikt na nią nie czekał. Ale i tak wszystko, co tworzyli Tom Warrior z Martinem Ainem (plus oczywiście wieloma innymi muzykami) zasługiwała i stale zasługuje na uwagę. Drugi krążek grupy „Into The Pandemonium” to jedno z największych osiągnieć zespołu. Chociaż wydany w 1987 roku wciąż nic nie stracił na oryginalności.

   Na koniec album „Mental Vortex” kolejnej niezwykłej szwajcarskiej kapeli Coroner. To też zespół, który zawsze był trochę z boku głównej thrash metalowej sceny świata, ale dzięki temu nie poddał się modom i zawsze był oryginalny i wyjątkowy. Nigdy nie grał muzyki łatwej i przyjemnej, ale za to dawał poczucie obcowania z czymś niezwykłym, jedynym i niepowtarzalnym. Czwarta płyta kapeli ukazała się w 1991 roku.

Ray

**********ENGLISH VERSION**********

Arrived… 16

   One time I went to a supermarket because I hadn’t been there for a long time. I do not like going to the shops, although I know very well that if you come to the shops, you will always find something interesting. Maybe it’s inappropriate behavior on my part, but I’m not looking for CDs with new music, very rarely does something new come to me. As you can see in my previous posts, I am slowly supplementing the disc library with CDs that I should have had at home for a long time. Yes, I have a lot of them either in MP3 or CD-R, but all this does not sound or look like. So now I’m trying to look for such titles that I think should be in the “decent home”. And I found such titles in that supermarket. This time there were four CDs with metal music that I like, which I should have in the original version.

   Although for many fans, Slayer starts with “Reign In Blood”, I still have a great fondness for the first albums. All in all, I can say with full responsibility that this one – “Show No Mercy” (released in 1983!), shown in the picture, is still the second album of this group that I like the most after “South Of Heaven”. It does not mean that I do not like others, but these two are definitely the most importent for me. I listen to these albums the most. That is why I was very happy to be able to hold the CD version of this album in my hands after so many years of waiting. Immediately, together with my son, I listened to it. It’s amazing, but it still has an unique power that works for both old and young people!

   There is no need to convince anyone that you need to have Motorhead records at home. Yes, less committed fans can choose from the band’s rich discography the albums they like the most, I also have the ones that I even love (“1916”, “Orgasmatron”, “Ace Of Spades”), but I try to look for opportunities to collect as many albums as possible. This is how I got the band’s nineteenth album, entitled “Kiss Of Death”, and released in 2006.

   Celtic Frost is a band that, in my opinion, has gained recognition among a much too small group of fans. Yes, the music of the Swiss group is not the simplest and most beautiful, but the group was always one step ahead of other bands, always ahead of its time, becoming an unrivaled role model for many others. Like many bands created in the 1980s, it had its ups and downs, released above-average albums, and tried to appear where no one was waiting for it. But still everything that Tom Warrior did with Martin Ain (plus, of course, many other musicians) deserved and still deserves attention. The second album of the group “Into The Pandemonium” is one of the greatest achievements of the band. Although released in 1987, nothing has lost its originality.

   Finally, the album “Mental Vortex” by another extraordinary Swiss band Coroner. They are also a band that has always been a bit on the sidelines of the main thrash metal scene in the world, but thanks to this they did not succumb to trends and were always original and unique. They never played easy and pleasant music, but it gave us a feeling of communing with something extraordinary and unique. The band’s fourth album was released in 1991.