Spacer do fortu – Fort V Włochy w Warszawie

   Z jednej strony miałem po uszy chodzenia po fortach, po tym, jak mnie Rob przegnał po słynnych nyskich fortach, ze szczególnym uwzględnieniem Fortu Prusy, z drugiej jednak strony byłem już tak nakręcony, że już następnego dnia po przyjeździe do domu z podróży po okolicach Nysy trafił do… fortu!

   Ponieważ wróciłem do domu w sobotę, 31. sierpnia, a zatem w dzień moich imienin, moja szanowna rodzinka postanowiła następnego dnia zrobić mi prezent w postaci imieninowego wypadu do kręgielni, połączonego z obiadem na mieście. A zatem coś, czego nie robimy zbyt często. Tym razem była okazja, była pogoda, były chęci i możliwości, zatem wyruszyliśmy około południa na świętowanie imienin. Kiedy już dostałem w d… od wszystkich na kręgielni, a następnie spałaszowaliśmy jakoweś włoskie dania (już niestety nie pamiętam, co to było) i wracaliśmy autobusem do domu, nagle wpadłem na pomysł, żebyśmy zobaczyli fort, który mamy prawie obok siebie, którego mijam każdego dnia jadąc do i z pracy, i w którym nie byłem ani razu. To klasyczny przykład odkładania tego, co blisko na później. Niestety w wiele razy doświadczyłem, że jeśli czegoś nie zrobiłem od razu, potem już nie było okazji. Niestety człowiek nie uczy się nawet na własnych błędach. A tym razem nadarzyła się okazja, rodzina wyraziła chęć pospacerowania po sytym obiedzie, zatem chłopcy, którzy już mieli okazję bywać na terenie fortu (w sumie miejsce to słynęło właśnie z imprezowania, głównie młodych, ale nie tylko, ludzi), poprowadzili nas do niego.

   Nie szukałem wcześniej informacji o forcie w necie, dlatego nie wiedziałem, czego się spodziewać, a tymczasem zastałem miejsce, które po wyłożeniu oczywiście odpowiedniej kasy, mogłoby się stać wspaniałym miejscem np. na część oddziału Muzeum Wojska Polskiego. Wiem, że Muzeum Narodowe najchętniej rozlokowałoby się w pomieszczeniach użytkowanych obecnie przez Muzeum Wojska. Dlatego nie rozumiem (oczywiście poza kwestiami finansowymi), dlaczego nie wykorzystać właśnie fortów, rozlokowanych wokół Warszawy na cele muzealne? Przecież to miejsca najbardziej nadające się na takie właśnie cele! Można by podzielić wystawy np. na okresy i w każdym forcie przygotować ekspozycję dotyczącą określonego okresu historycznego. Ale można też zrobić określone wystawy tematyczne. W ten sposób MN mogłoby przeznaczyć więcej sal na ekspozycję zbiorów, forty odzyskałyby dawny blask, a Muzeum Wojska zyskałoby sporą powierzchnię wystawienniczą… Dobrym, ale też nie do końca wykorzystanym przykładem jest fort I Czerniaków (Sadyba, Dąbrowskiego),w którym mieści się Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej.

   Fort we Włochach nie jest tak stary jak chociażby forty nyskie. Powstał pod koniec lat osiemdziesiątych XIX stulecia, zyskał numer V i stanowił jeden z punktów chroniących linię Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej oraz jednym z fortów mających bronić miasta od zachodu.

   Fort stanowił część budowli fortyfikacyjnych wchodzących w skład Twierdzy Warszawa. Obiekty te budowane były przez Rosjan w okresie od drugiej połowy XIX (1879 r.) do początków XX wieku i stanowiły rozwinięcie wcześniejszych fortów, powstałych na początku XIX wieku (jako pierwsza powstała cytadela z siedmioma fortami).

   Do dzisiaj nie zachowały się wszystkie elementy fortu (m.in. wysadzone zostały kaponiery), ale możemy podziwiać założenie, elementy suchej fosy, a przede wszystkim całkiem dobrze utrzymane fragmenty koszar (teraz chyba częściowo użytkowane przez osoby prywatne).

   Podczas zwiedzania założenia fortecznego zostałem nagle zaskoczony, widząc w środku… boisko do piłki nożnej. Okazało się, że oprócz boiska, planowane jest jeszcze utworzenie kortów tenisowych, ale też widać wyraźne prace modernizacyjne w części fortu (odtworzone zostały wały ziemne). To wynik prac Urzędu dzielnicy Wola. Przed budynkiem koszar znajdują się pojedyncze egzemplarze sprzętu militarnego, należące podobno do Fundacji Ochrony Zabytków Techniki Wojskowej. Wszystko wskazuje zatem na to, że być może powstanie tam jednak jakieś muzeum. Oby!

   Cieszy zatem, że coś dzieje, ale mam nadzieję, że wszystkie prace zostaną zakończone zanim obiekt ulegnie zniszczeniu. A kto wie, może jednak ktoś zastanowi się nad wymyślonym przez mnie projektem…

Ray