Świnia – reż. Rudolf Biermann, Mariana Čengel-Solčanská

   Z roku na rok zdecydowanie spada liczba seansów, na których bywam w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Wynika to oczywiście z kilku powodów, z których te związane z czasem i pieniędzmi odgrywają istotną rolę. Ale też nie było chyba jeszcze takiej edycji festiwalu (mówię tu oczywiście o tych kilkunastu ostatnich), żebym nie był chociaż na jednym filmie. Najczęściej jest to słowacki lub czeski film. Czasami też małżonka namówi mnie na jakąś fińską produkcję. Ale zazwyczaj bywam na filmach naszych południowych sąsiadów.

   W tym roku nie mogło być inaczej. Trafiłem właśnie na ten, omawiany film – słowacką produkcję z tego roku. Przyznaję, że nie wiedziałem na jaki film idę. Nie czytałem o nim, postanowiłem zrobić sobie niespodziankę. No i miałem niespodziankę, bowiem film okazał się próbą przeniesienia na ekran części wydarzeń, jakie stosunkowo niedawno miały miejsce na Słowacji. Gdybym o tym wiedział, pewnie bym nie poszedł. I bynajmniej nie dlatego, że temat jest nieinteresujący. Nie poszedłbym, bo i bez filmów mam dość patrzenia na to wszystko, co się wokół nas dzieje. Zdaję sobie sprawę z tego, jak ten świat jest zbudowany, jacy na nim żyją ludzie… Wiem też, że żadne marsze, przemowy, krytyka, płacz i gniew, ani piosenka, ani też film nie zmienią tego świata. Nawet jeśli jedni źli odejdą, przyjdą kolejni, którzy wcale nie będą lepsi.

   Za scenariusz i reżyserię filmu “Świnia” odpowiadają Rudolf Biermann i Mariana Čengel-Solčanská. Ten pierwszy to znany producent (m.in. “Obsługiwałem angielskiego króla”), który postanowił we współpracy z mającą już pewne doświadczenie reżyserskie, panią Marianą Čengel-Solčanską, spróbować swoich sił w reżyserii. Duet, na podstawie książki dziennikarza Arpáda Soltésza, stworzył opowieść o powiązaniach polityków z mafią oraz o ludziach, którzy ponoszą konsekwencje działań tak rządzonego, patologicznego państwa. Chociaż autorzy z góry uprzedzają, że osoby występujące w filmie są osobami fikcyjnymi, to chyba tylko nieliczni nie rozpoznaliby w filmowych postaciach postaci z życia politycznego Słowacji (z licznymi cytatami włącznie!). Chociaż film jest fabułą, próbuje pokazać tych złych i tych dobrych, tych zaangażowanych i tych biernych, winnych i niewinne ofiary, to i tak odnosi się wrażenie, że oglądamy lekko zbeletryzowany reportaż.

   Kiedy jeszcze znamy wydarzenia, do jakich doszło w 2018 roku na Słowacji, film ogląda się inaczej. I nie tyle bez emocji, bez empatii wobec ofiar, ile raczej z wyrażoną we wcześniejszych akapitach złością, złością za własną niemoc, za niemoc tych, którzy teoretycznie moc winni mieć, na to, że świat (i to nie tylko świat polityki) jest taki, jaki jest, że nie możliwości ukarania winnych. Kto wie o przyczynach śmierci słowackiego dziennikarza śledczego Jána Kuciaka i jego narzeczonej, ten wie, o co chodzi i być może obejrzy ten film podobnie jak ja. Kto nie wie, być może obejrzy ten film trochę inaczej. Jedno jest pewne, każdy zostanie poruszony, w każdym wywoła określone emocje.

   Polityka miała być dobrym rządzeniem, pomoc społeczna miała służyć pomocą tym, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują, kościół miał wspierać nas duchowo, policja chronić nas wszystkich, prokuratura…, szkoła…, urząd…, szpitale… itd. itp. Wszystkie te instytucje mają w swoich założeniach szczytne idee. Ale instytucja to tylko nazwa. Pod nazwą działają ludzie. I tu się zaczynają schody, bo niestety nie wszyscy ludzie to ludzie, niektórzy ludzie to… (patrz tytuł filmu!)

Ray

Tytuł: Świnia
Tytuł oryginalny: Sviňa
Reżyseria: Rudolf Biermann, Mariana Čengel-Solčanská
Scenariusz: Rudolf Biermann Mariana Čengel-Solčanská
Produkcja: Słowacja
Rok emisji: 2020
Gatunek: dramat
Obsada: –

Recenzja ukazała się w dniu 12.10.2020

**********ENGLISH VERSION**********

   From year to year, the number of movied I attend at the Warsaw Film Festival is significantly decreasing. This is, of course, for several reasons, for which those related to time and money play an important role. But I don’t think there has ever been an edition of the festival (I am talking about the last dozen of them, of course) that I would not be in at least one film. Most often it is a Slovak or Czech film. Sometimes my wife persuades me to try some Finnish production. But I usually attend the films of our southern neighbors.

   This year could not be otherwise. I had opportunity to watch this film in question – a Slovak production from this year. I admit that I didn’t know what this movie is about. I have not read about it, I decided to surprise myself. And I had a surprise, because the film turned out to be an attempt to transfer to the screen some of the events that took place relatively recently in Slovakia. If I had known about it, I probably wouldn’t have gone. And not because the topic is not interesting. I would not go, because even without movies I am fed up with watching everything that happens around us. I am aware of how this world is built, what kind of people live on it … I also know that no marches, speeches, criticism, crying and anger, neither a song nor a movie will change this world. Even if some bad guys leave, others will come who won’t be any better.

   Rudolf Biermann and Mariana Čengel-Solčanská are responsible for the script and direction of the “Scumbag”. Mr. Bermann is a well-known producer (including “I Served the King of England”) who decided, in collaboration with Ms. Mariana Čengel-Solčanska, who already had some directing experience, to try his hand at directing. The duo, on the basis of a book by the journalist Arpád Soltész, created a story about the links between politicians and the mafia and about people who suffer the consequences of the actions of such a pathological state. Although the authors warn in advance that the people appearing in the film are fictional, probably only a few would not recognize the characters from the political life of Slovakia in the film characters (including numerous quotes!). Although the film is a plot, it tries to show the bad and the good, active people and the passive one, guilty and innocent victims, it still gives the impression that we are watching a slightly fictional documentary.

   When we still know the events that took place in Slovakia in 2018, we watch the film different than others. And not so much without emotions, without empathy towards the victims, but rather with the anger expressed in the previous paragraphs, anger for our powerlessness, for the powerlessness of those who should theoretically have power, that the world (and not only the world of politics) is like this, what is that there is no possibility of punishing the guilty. Who knows about the causes of the deaths of the Slovak investigative journalist Ján Kuciak and his fiancée, know what it is about and perhaps will watch this movie like me. Who doesn’t know, maybe he will watch this movie a little differently. One thing is for sure, everyone will be moved, each will evoke specific emotions.

   Politics was to be good governance, social welfare was to help those who really need it, the church was to support us spiritually, the police to protect us all, the prosecutor’s office…, the school…, city government…, hospital… etc. etc. All this institutions have noble ideas in their assumptions. But the institution is just a name. And people work under this name. And here the problem begins, because unfortunately not all people are people, some people are … (see the title of the film!)