Ian McEwan – Betonowy ogród

   O prozie Iana McEwana pisałem już wcześniej, bo to jeden z najpłodniejszych brytyjskich pisarzy, którego książki cieszą się niezmienną popularnością wśród czytelników, ale też stanowią podstawę do filmowych scenariuszy. McEwan potrafi w prosty i celny sposób opisywać rzeczywistość, wnikać często tam, gdzie inni się nie zapuszczają, poruszać tematy, o których nie pisze się zbyt często, które raczej chowa się pod dywan, bo denerwują, bo bolą, bo zniekształcają obraz nie tyle samego człowieka, bo jego obrazowi już chyba nic nie zaszkodzi (sic!), ile pewnych – wydawałoby się – istniejących wśród społeczeństw idei, zasad moralnych i obyczajowych. Niemal każda książka tego autora udowadnia, że człowiek nie jest jednoznaczny w swoich poglądach i potrzebach, bez względu na wiek, miejsce życia, wykształcenie, czy wyznawane przez dane społeczeństwo zasady, zawsze znajdzie sie ktoś, kto będzie myślał, czuł i postępował inaczej. Bardzo często niezgodnie z wyznawanymi przez dane społeczeństwo zasadami.

   Nie inaczej jest i w tej książce brytyjskiego autora, którą niedawno przeczytałem. To “Betonowy ogród”, książka wydana w jednej z moich ulubionych serii, czyli Salamandrze, przez firmę Zysk I S-ka w 1994 roku. Zanim napiszę o treści muszę w tym miejscu dodać, że staram się szukać książek McEwana, żeby skompletować wszystkie tłumaczenia, jakie zostały wydane w naszym kraju. A w ciągu ostatnich lat trochę się ich pojawiło. Ten akurat egzemplarz zdobyłem całkiem za darmo, podczas odbywającego się w ubiegłym roku w Ogrodzie Saskim Pleneru Literackiego. W jednym ze stoisk rozdawane były, ofiarowane wcześniej przez ludzi książki. A wśród nich właśnie ta, jedna z książek, których szukałem. Rzadko mam takie szczęście, że pojawiam się we właściwym miejscu i czasie!

   Jak w większości książek McEwana nie ma długiego wstępu, nie ma specjalnego wprowadzenia w miejsce i historię. Wchodzimy w fabułę wręcz z biegu, ostro, zdecydowanie. Trafiamy do domu pewnej rodziny, małżeństwa z czwórką dzieci w różnym wieku. Najstarsza Julia to już nastolatka, jej brat – narrator książki jest od niej trochę młodszy, potem są jeszcze młodsi Sue i Tom. Ich ojciec nagle umiera podczas “betonowania ogrodu”, wkrótce ze światem żegna się też matka. Dzieciaki zostają same.

   I wbrew temu, czego można się spodziewać, a zatem próby szukania przez dzieciaki pomocy u sąsiadów, czy jakiejś dalszej rodziny, dzieciaki nie tylko nikogo nie informują, że zostały sierotami, ale też starają się zrobić wszystko, by nikt się o ich sieroctwie nie dowiedział, a oni wspólnie przetrwali. Nie zdając sobie do końca z tego sprawy stają się nagle bardziej dorośli, przejmują (oczywiście w określonym wymiarze) prace dorosłych, ale też zachowania dorosłych. Chociaż się kłócą, buntują i obrażają na siebie, jak przystało na dzieciaki, to jednocześnie zaczynają funkcjonować jak rodzina ze starszym rodzeństwem w roli opiekunów.

   Przy czym poza wykonywaniem pewnych czynności niezbędnych do przetrwania, poza próbą ochrony swojej odrębności, ukrycia przed światem, zaczynają się wśród nich budzi inne, trochę nieoczekiwane potrzeby. Rozpieszczany jeszcze przez matkę, najmłodszy Tom nie chce być już chłopcem, tylko dziewczynką. A ponadto, co oczywiste w tym wieku, wśród starszych zaczyna się odkrywanie erotyki, seksualności, a ze względu na brak innych bodźców oraz niechęć do innych ludzi (Julia przez pewien czas miała nawet chłopaka), zaczyna się fascynacja i zauroczenie Jacka siostrą, która…

   I znów muszę, niestety, przerwać, nie mogę pisać dalej, bo zniszczyłbym radość z czytania tej mini powieści. Warto ją przeczytać dla fabuły, dla poruszonej w niej tematyki budzącego się, niewłaściwie ukierunkowanego (przynajmniej według określonych zasad) popędu seksualnego, ale też próby obrony swojej rodziny, określonej wspólnoty przed wpływem innych. To są ważne kwestie nurtujące ludzi od początku ich istnienia. Jak można kochać rodzeństwo, gdzie jest i skąd się bierze granica, której przekraczać nie wolno. Czy jest ona granicą naturalną, wynikającą z zasad istniejących w nas samych, w naszych genach (bo lepiej i bezpieczniej mieszać geny), czy też jest ludziom narzucona przez społeczeństwo lub religię. Od zawsze też borykamy się z problemem naszego i obcego, z pytaniami, czy lepiej pozostać w zaklętym kręgu swoich, czy też dopuszczać do niego innych. Ot, chociażby z powodu owej wymiany genów… Po przeczytaniu książki takich pytań rodzi się bardzo wiele.

   Jest jeszcze sprawa betonu. Po nagłej śmierci ojca zostało sporo cementu. Aby dowiedzieć się, do czego został wykorzystany, koniecznie przeczytajcie tę książkę.

Ray

METRYCZKA
Autor: Ian McEwan
Tytuł: Betonowy ogród
Tyruł oryginalny: The Cement Garden
Tłumaczenie: Marek Obarski
Państwo: Wielka Brytania
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Rok wydania: 1994
Stron: 146

**********ENGLISH VERSION**********

   I wrote about Ian McEwan’s books before, because he is one of the most prolific British writers, whose books enjoy constant popularity among readers, but also form the basis for film scripts. McEwan can describe reality in a simple and accurate way, often penetrate where others do not venture, raise topics that are not often written about, which rather hide under the rug, because they irritate, because they hurt, because they maybe don’t distort the image of the man, because this image cannot be more damaged (sic!), but it damage the existing societies ideas, moral and moral principles. Almost every book by this author proves that a person is not unambiguous in his views and needs, regardless of age, place of life, education, or principles professed by a given society, there will always be someone who will think, feel and act differently. Very often contrary to the principles professed by a given society.

   It is no different in this book by a British author that I recently read. This is “The Cement Garden”, a book published in one of my favorite series, Salamander, by the Zysk I S-ka company in 1994. Before I write about the content, I must add here that I am trying to look for McEwan’s books to complete all the translations that have been published in our country. And in recent years there have been some of them. I got this particular copy for free during the Literary Plein-Air held last year in the Saxon Garden in Warsaw. In one of the stands books previously donated by people were distributed. One of the books I was looking for was among them. I am rarely so lucky to be in the right place and at the right time!

   As with most of McEwan’s books, there is no long, special introduction to place and story. We enter the story on the run, sharply, decisively. We come to the house of a family, a married couple with four children of different ages. The oldest Julia is already a teenager, her brother – the narrator of the book is a bit younger than her, then Sue and Tom are even younger. Their father suddenly dies while “concreting the garden”, and soon their mother says goodbye to the world. The kids are left alone.

   And contrary to what can be expected, and therefore the attempts by the kids to seek help from their neighbors or some extended family, the kids not only do not inform anyone that they have become orphans, but also try to do everything so that no one finds out about their orphanage, cause they want to survive together. Without being fully aware of it, they suddenly become more adults, taking over (of course in a certain dimension) adult jobs at home, but also adult behavior. Although they quarrel, rebel and insult each other, as befits kids, they also start to function like a family with older siblings as caregivers.

   At the same time, apart from performing certain activities necessary for survival, apart from trying to protect their individuality and hide from the world, other, slightly unexpected needs begin to arise among them. Pampered by his mother, the youngest Tom doesn’t want to be a boy anymore, but a girl. Moreover, what is obvious at this age, among the elders discovering eroticism, sexuality, and due to the lack of other stimuli and aversion to other people (Julia even had a boyfriend for some time), Jack’s fascination and infatuation with his sister begins, and she…

   And again I have to, unfortunately, stop, I cannot write any further, because it would destroy the joy of reading this mini-novel. It is worth reading it for the plot, for the subject of the awakening, inappropriately directed (at least according to certain rules) sex drive, but also an attempt to defend one’s family, a specific community against the influence of others. These are important issues that have been bothering people since the beginning of their existence. How can you love your siblings, where is the boundary that must not be crossed and where is it coming from? Is it a natural limit, resulting from the principles existing in ourselves, in our genes (because it is better and safer to mix genes), or is it imposed on people by society or religion. We have always been grappling with our and the stranger’s problem, with the questions of whether it is better to stay in the enchanted circle of our own, or to let others join it. Well, if only because of this gene exchange … After reading the book, many such questions arise.

   There is also the matter of concrete. After their father’s sudden death, there was a lot of cement left. To find out what it was used for you have to read this book!