Marcin Świetlicki, Gaja Grzegorzewska, Irek Grin – Orchidea

   Książki można pisać na wiele sposobów. Można pisać książki grube i chude, obyczajowe lub kryminalne, na poważnie i dla żartu. Można je pisać pojedynczo lub zespołowo. Można pisać, jak się chce i jak się potrafi. A jeśli się chce, jeśli się potrafi, do tego lubi się spotykać z innymi autorami, którzy też posiadają zdystansowany stosunek do świata i ludzi to można wspólnie napisać taką właśnie książkę.

   Trzech autorów, mniej lub bardziej znanych, o różnej płci, wieku i doświadczeniu, z mniejszym lub większym bagażem własnej twórczości z różnych pól literatury, postanawia pobawić się we wspólne pisanie. Tak, pobawić się, licząc też na to, że potencjalni czytelnicy podejdą do tej książki z należytym dystansem. A może nawet bez żadnych założeń, po prostu pobyć ze sobą I wspólnie napisać książkę. Ot, tak, dla przyjemności. A przyjemność musiała być spora, bo czuć to podczas czytania. Autorzy żartują z twórczości własnej i cudzej, dla zabawy wykorzystują klisze z różnych stylów literackich, tworząc intrygujący miszmasz, sprawiając tym samym kolejną frajdę czytelnikom, którzy mogą sprawdzać przy okazji własną wiedzę i własne oczytanie poprzez wyszukiwanie przykładów, z kogo coś ściągnięto, komu w mniejszy lub większy sposób wbito jakąś szpilkę. Autorzy bywają złośliwi, czasem nawet dość znacznie, ale nie przekraczają granic, po których czubienie się zamieniłoby się w hejt.

   Trójka pisarzy postanowiła napisać wspólnie kryminał. Takie przynajmniej było założenie. Tak przynajmniej wynika z początku książki. Żeby było ciekawiej, wykorzystali bohaterów swoich książek, łącząc ich działania w tym właśnie dziele. Jednak zdziwią się potencjalni miłośnicy kryminałów, albowiem z każdą kolejną stroną, chociaż akcja się toczy i nawet sporo się dzieje (momentami kryminał przeradza się w książkę akcji i sensacji), to tak naprawdę, niewiele się dzieje, a sama fabuła przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Tak przynajmniej ja odczytałem tę książkę. Fabuła kryminalna znika na rzecz wspomnianej zabawy słowem, zabawy konwencjami i żartowaniem z rzeczywistości. Zastanawiałem się nawet, czy był to zabieg celowy, czy też tak wyszło, a książka, zamiast rozwijać się w warstwie fabularnej stała się opisem kawiarnianych posiadówek, podczas których można było wymienić się komentarzami na różne, najczęściej okołoliterackie tematy. Jakkolwiek było, mnie się takie poprowadzenie “akcji” bardzo podoba. Cenię ludzi, którzy potrafią ubierać myśli w słowa, nawet jeśli te myśli są myślami górnolotnymi. Uwielbiam, kiedy piszący mają wspomniany już dystans do siebie, własnej twórczości i twórczości innych, kiedy w dowcipny sposób potrafią skomentować rzeczywistość, tak tę literacką, jak i tę widzianą za oknem.

   Mnie taka zabawa odpowiada. A jak ktoś chce większej powagi (mówię tu o poważnym traktowaniu określonych konwencji, w których kryminał jest kryminałem, sensacja sensacją, a poezja poezją) może w każdej chwili sięgnąć po książki poszczególnych autorów. A to że wspólnie się przez jakiś czas pobawili, to mnie bawi wielce. Chętnie przeczytałbym coś jeszcze!

Ray

METRYCZKA
Autor: Marcin Świetlicki, Gaja Grzegorzewska, Irek Grin
Tytuł: Orchidea
Państwo: Polska
Wydawnictwo: EMG
Miejsce wydania: Kraków
Rok wydania: 2009
Stron: 226

 

 

**********ENGLISH VERSION**********

   Books can be written in many ways. You can write thick and thin books, moral or criminal, seriously and for fun. They can be written individually or as a team. You can write as you like and how you can. And if you want to, if you can, you like to meet other authors who also have a distressed attitude towards the world and people, you can write such a book together.

   Three authors, more or less famous, of different sex, age and experience, with more or less of their own work from different fields of literature, decide to play writing together. Yes, to have fun, also counting on the fact that potential readers will approach this book with due distance. Or maybe without any assumptions, just to be together and write a book together. Just for fun. And the pleasure must have been considerable, because you could feel it while reading. The authors joke about their own and other people’s works, for fun they use cliches from different literary styles, creating an intriguing mishmash, thus giving more fun to the readers, who can check their own knowledge about literature by looking for examples, from whom something was downloaded, who was more or less joked about. The authors can be malicious, sometimes even quite significantly, but they do not cross the boundaries beyond which scoffing would turn into hate.

   The three writers decided to write a detective story together. At least that was the assumption. At least that’s what the book says. To make it more interesting, they used the heroes of their books, combining their activities in this very work. However, potential enthusiasts of crime fiction will be surprised, because with each subsequent page, although the action takes place and even a lot is happening (at times the crime story turns into a book of action and sensation), not much happens, and the plot itself ceases to have any meaning. At least that’s how I read this book. The crime plot disappears in favor of the aforementioned play with words, fun with conventions and joking about reality. I was even wondering if it was a deliberate procedure, or it turned out that way, and the book, instead of developing in the plot, became a description of cafe holdings, during which you could exchange comments on various, most often related to literary topics. However it was, I like this ‘action’ very much. I appreciate people who can put their thoughts into words, even if those thoughts are not high-flying thoughts. I love when writers have the aforementioned distance to themselves, their own creativity and the output of others, when they are able to comment on reality in a humorous way, both the literary reality and the reality seen outside the window.

   I like this game with the readers. And if someone wants more seriousness (I am talking about serious treatment of certain conventions in which crime fiction is a crime fiction, sensation sensation, and poetry is poetry), he or she can reach for books by individual authors at any time. And the fact that they played together for some time, it amuses me a lot. I would love to read something else!