Sergiej Jesienin – Jar; Wyd. Łódzkie, Łódź, 1988

   Są takie miejsca, które potrafią zauroczyć każdego. Bo nie tylko prezentują piękne widoki, ale też pachną w określony sposób i wydają określone dźwięki. Są takie miejsca, które z jednej strony potrafią zauroczyć, rozbudzić chęć do życia, a jednocześnie trochę przerażają. Przerażają natłokiem piękna, duszą zapachem, straszą dźwiękami. I są ludzie, którzy potrafią takie miejsca opisać. I to opisać tak, że czytelnik widzi, czuje i słyszy.

   Są tacy ludzie, którzy wydają się zwyczajnymi ludźmi, którym żyć przyszło w określonych miejscach. I są ci ludzie zwyczajnymi ludźmi. A jednocześnie niezwyczajnymi, bowiem coś nad nimi wisi. Wisi jakieś fatum, które nie pozwala im normalnie żyć, które powoduje, że ich życie zamienia się w jedno pasmo udręk wszelakich. I są ludzie, którzy potrafią opisać tamtych ludzi tak, że ich widzimy, czujemy, słyszymy.

   Są takie miejsca i tacy ludzie, którzy są sobie przypisani. Którzy żyć mogą tylko wspólnie, a jednocześnie żyć nie mogą. I są ludzie, którzy potrafią opisać takich ludzi w takich właśnie miejscach.

   Takim właśnie miejscem jest pewien jar. Jar gdzieś tam daleko, głęboko zanurzony w rosyjskich przestrzeniach. I żyją w tym jarze i jego okolicach ludzie, którzy przypisani są temu miejscu, którzy nie są w stanie tego miejsca opuścić, ale i żyć im się w tym miejscu nie do końca udaje. I jest człowiek, który tę dolę – niedolę potrafił opisać dokładnie,  dotkliwie i boleśnie, a jednocześnie nie zatraciły te opisy nic z wielkiej literatury, nie były tylko reportażem, nie gołym opisem faktów.

   W jarze toczy się normalne życie biednych, zdaje się wręcz, że zapomnianych przez życie ludzi. Tu ciężko pracują na swoje utrzymanie, zgodnie z przykazaniami boskimi, zaleceniami państwowymi i porami roku. Wyrywają dobra przyrodzie, wyrywają Bogu każdy dzień życia. A nie jest to łatwe, bo ciężka jest praca (czy to na roli, czy w lesie), bo trudno o pożywienie (trzeba je sobie upolować, wyhodować, zasiać i zebrać). Więc się pracuje i poluje, więc się zgina pod ciężarami, ginie od wysiłku, od przepicia albo topi się w rzece (czasem zresztą celowo).

   Jesienin pisze tak, że aż boli, pisze prosto, mocno, bez ogródek. Pisze, bo widzi, jak wygląda życie takich ludzi. Opisując ich ciężki żywot próbuje zwrócić uwagę tych, którzy mogą coś zrobić, by coś się w życiu tych ludzi zmieniło. Próbuje apelować, przemówić do sumień. Z jakim skutkiem, oczywiście wiadomo…

   Sergiej Jesienin znany jest całemu światu ze swojej poezji, to nią właśnie przemawiał i wciąż przemawia do naszych serc. Tymczasem nie samą poezją żył, nie samą miłość opiewał, aczkolwiek i w tej powieści miłości wszak nie zabrakło. Nieszczęśliwej miłości oczywiście. Doświadczając biedy, obserwując biedę, musiał zastosować inną formę przekazu, nie mógł, może i nie chciał „ograniczać się” do wierszy. I zrobił to właśnie w postaci „Jaru”, książki pisanej prozą, książki niezwykle łatwej w czytaniu, bo napisanej znakomitym, plastycznym językiem, książki trudnej w czytaniu, bo pełnej bólu, choroby, śmierci, a jednocześnie książki, w której mimo świadomości, jak trudnego było życie jej bohaterów, podziwiamy tych ludzi za ich odwagę, za ich przywiązanie do swojego miejsca, za niezwykły kontakt z przyrodą. I chociaż smutne to i trudne to, bolesne i poruszające, to jest w tym jakaś poezja. A może właśnie jest w tym poezja, że takie to właśnie trudne, bolesne i poruszające.

Ray

METRYCZKA
Autor: Sergiej Jesienin
Tytuł: Jar
Tytuł oryginalny: Jar
Państwo: Rosja
Tłumaczenie: Konrad Frejdlich
Wydawnictwo: Wyd. Łódzkie
Miejsce wydania: Łódź
Rok wydania: 1988
Stron: 150