Javier Areal VÉLEZ – rrrrrrrrrr tKtK (wyd. własne, 2021)

1. oïoï
2. aAanr
3. poonG
4. jYsvuPvjj
5. ilpri
6. KrTvvTcccT
7. tlliaaeéeéeéauot

Skład:
Javier Areal Vélez – gitara

Zaintrygował mnie tytuł. Od razu widać, że jest dziwny. Spodziewałem się zatem, że i muzyka też może być dziwna. I ku mojemu zaskoczeniu… okazała się dziwna. Rzekłbym nawet, że bardzo wiele osób stwierdziłoby, że nie tylko jest dziwna, ale nie nazwałoby jej muzyką. I w sumie aż tak bardzo by się nie mylili. Sprawa tego, co jest muzyką zajmuje miłośników dźwięków oraz liczne grano znawców od bardzo wielu lat. I jestem pewien, że będzie dzielić słuchaczy już zawsze, bowiem jest to problem, którego rozwiązać się nie da. Oczywiście większość z nas stwierdza jednoznacznie, że muzyka winna opierać się na melodii, ale przecież od dłuższego czasu musimy słuchać najczęściej muzyki opartej na… bicie. A melodia spadła na drugie miejsce. Dlaczego zatem nie dać szansy muzyce, która… No właśnie, która jest luźną sekwencją dźwięków. A taką właśnie muzykę zaprezentował na swojej płycie Javier Areal Vélez.

„Zabawa” dźwiękiem nie jest też czymś nowym, bo czym wszak były eksperymenty kompozytorów lat 50. i 60. ubiegłego wieku jeśli nie zabawą dźwiękami, zrywaniem z tradycją, z melodią i kontrapunktem. Już wtedy taki rodzaj muzyki wzbudzał ostre protesty, które jednak nie zniechęciły twórców do dalszych poszukiwań nowych rozwiązań, do poszukiwań nowych dźwięków, do łączenia ich w oryginalne zestawienia.

   Album argentyńskiego gitarzysty jest takim zapisem dźwięków wywoływanych pocieraniem, szarpaniem, gładzenie, dotykaniem strun z wykorzystaniem różnych przetworników. Momentami można odnieść wrażenie, że muzyk nie panuje nad ręką, która porusza się w nieskoordynowanych ruchach, zaczepiając jednocześnie o struny. Te kompozycje są ostrzejsze, mocniejsze, bardziej drażniące. Do wydobywania dźwięków używa palców, ale też różnych metalowych lub drewnianych elementów, a nawet kamieni). Ale są też utwory, w których czuć, że gitarzysta się uspokaja, zapada w rodzaj transu, oddala się od rzeczywistości, tylko od czasu do czasu dotykając lekko strun, tworząc w ten sposób muzykę, która może służyć medytacji. Utwory są improwizowane, są po prostu rejestracją określonej chwili, określonego nastroju.

„rrrrrrrrrr tKtK” jest skierowany do ludzi o bardzo otwartych umysłach i duszach, potrafiących wyjść poza schematy, potrafiących zauważyć piękno w czymś, co z pozoru wydaje się być zupełnie nie do słuchania. A zaręczam, że po przebrnięciu pierwszego utworu nagle samoistnie poddajemy się tym dźwiękom, zauważamy, że pobudzają naszą wyobraźnię. I jeśli na początku wywołuj pewien niepokój, a nawet złość, to po pewnej chwili zaczynają nas wyciszać, odrywać od rzeczywistości. Muszę też wspomnieć o okładce, która w pełni oddaje to, co znajdziemy na tej płycie. On też jest dziełem muzyka.

Ray

**********ENGLISH VERSION**********

   The title of this album intrigued me. You can immediately see that it is strange. So I expected that the music could also be strange. And to my surprise … it turned out to be strange. I would even say that a lot of people would say that not only is it strange, but would not call it music. And actually, they would not be so wrong. The matter of what is music occupies lovers of sounds and many connoisseurs have been played for many years. And I am sure that it will divide the audience forever, because it is a problem that cannot be solved. Of course, most of us say unequivocally that music should be based on a melody, but for a long time we have to listen to music based on… beat. And the melody fell to second place. So why not give a chance to music that… Exactly, which is a loose sequence of sounds. And this is exactly the music presented on his album by Javier Areal Vélez.

“Playing with sound” is also not something new, because what were the experiments of the composers of the 1950s and 1960s, if not playing with sounds, breaking with tradition, with melody and counterpoint. Even then, this kind of music aroused sharp protests, which, however, did not discourage the creators from further searching for new solutions, to search for new sounds, to combine them into original combinations.

   The album of the Argentinean guitarist is such a record of sounds caused by rubbing, jerking, stroking, touching the strings with the use of various pedals. At times, one can get the impression that the musician does not control his hand, which moves in uncoordinated movements, simultaneously catching on the strings. These compositions are sharper, stronger, more irritating. He uses his fingers to produce sounds, but also various metal or wooden elements, and even stones). But there are also songs in which you feel that the guitarist calms down, falls into a kind of trance, moves away from reality, only occasionally touching the strings lightly, thus creating music that can be used for meditation. The pieces are improvised, they are simply a registration of a specific moment, a specific mood.

“rrrrrrrrr tKtK” is aimed at people with very open minds and souls, able to go beyond the limits, who can see beauty in something that seems to be completely unlistenable. And I can assure you that after going through the first track, we suddenly surrender to these sounds, we notice that they stimulate our imagination. And if at the beginning you evoke some anxiety and even anger, then after a certain moment they start to silence us, to distract us from reality. I must also mention the cover, which fully reflects what we can find on this album. He is also the work of the musician.

Ray