KRAINA PRZYJEMNOŚCI – II (wydanie własne, 2019)

01. Atomek
02. Ene due rike fake
03. Han Solo
04. Koń policyjny
05. 13 Niedźwiedzi
06. Pościelówa
07. Nie ma kolorowo
08. Szary owoc
09. Używki

Skład:
Bartłomiej Smaga – perkusja
Mateusz Bober – gitara
Piotr Dzidek Bober – bas
Konrad Laszlopaszlo Pasch – trąbka, saksofon altowy
Damian Misiej Zbrożek – wokal
Gościnnie:
Barbara Babsi Mikulska – wokal

   Chociaż to druga płyta zespołu KRAINA PRZYJEMNOŚCI, ale jest pierwszym moim spotkaniem z muzyka grupy. Spotkaniem dość nieoczekiwanym, bowiem nie mając pojęcia o istnieniu zespołu, nie wiedziałem też, czego się po nim spodziewać. Sama nazwa grupy przywodziła na myśl – przynajmniej tak było w moim przypadku – poezję śpiewaną. Być może na zasadzie skojarzeń z kraina łagodności… Ale solidnie zdziwią się potencjalni nabywcy tej płyty, jeśli też mieli takie skojarzenia. Oczywiście jeśli okażą się osobami otwartymi na różne rodzaje muzyki, nie jest im obca awangarda i alternatywa, to być może docenią tę płytę. Jeśli nie są, mogą mieć spory problem z odbiorem tego albumu.

   Bo płyta to oryginalna, specyficzna. zdecydowanie zasługująca na uwagę, chociaż jej słuchanie naprawdę nie jest sprawą prostą i wymaga sporego obycia, osłuchania i wspomnianej już otwartości na dziwnie poukładane dźwięki… Natomiast wszyscy, którzy lubią się oddać od czasu do czasu niepospolitej sekwencji dźwięków, połączonej z oryginalną zawartością tekstową, przedstawioną w dość oryginalny sposób, znajdą w postaci muzyki Krainy Przyjemności sporo radości. Mnie muzyka zespołu kojarzy się też z działającym w latach 80. ubiegłego wieku projektem Woo Boo Doo.

   Muzycy zespołu są znakomitymi instrumentalistami, zarówno pod względem umiejętności technicznych, umiejętności improwizacyjnych, ale też obdarzonymi wyjątkową wrażliwością i otwartością umysłów, bowiem granie tak “udziwnionej” muzyki wymaga wyjątkowego kunsztu. Nie wiem, jak sami muzycy określają swoją twórczość, o ile ją w ogóle określają, dla mnie to rodzaj mieszaniny jazzu z rockiem, funkiem, a nawet reggae (Szary owoc) i tak zwaną alternatywą. Mieszanka to prawie wybuchowa, która może sprawić sporo prawdziwej radości miłośnikom muzyki bez hamulców i ram. Te dziewięć utworów to prawdziwa rozkosz dla uszu, nieprzeciętny melanż klasyki i nowoczesności, free jazzu i rocka, powagi i dystansu, tak w muzyce, jak i w tekstach. Każdy utwór zachwyca, każdy intryguje, każdy udowadnia jak niesamowici muzycy tworzą Krainę Przyjemności i ile przyjemności muszą czerpać z takiego nieskrępowanego żadnymi schematami i konwenansami grania. I dzięki temu ta przyjemność udziela się też słuchaczowi. W każdym razie, mnie najpierw zaskoczyła, a potem uradowała wielce.

Ray

PS. To rzecz nieistotna, aczkolwiek dla śledzących dokładnie kawałek po kawałku dodam, że nastąpiła pomyłka w rozpisce na płycie. Na krążku najpierw zamieszczony został utwór “Nie ma kolorowo”, a po nim “Pościelówa”.

*********ENGLISH VERSION*********

   Although this is the second album of the band KRAINA PRZYJEMOŚCI (Land of pleasure), it is my first meeting with the group’s music. A quite unexpected meeting, because having no idea about the band’s existence, I didn’t know what to expect from it. The name of the group brought to mind – it was in my case – sung poetry. Perhaps because of associations with the land of gentleness… But potential buyers of this album will be surprised if they also had such associations. Of course, if they turn out to be open to various types of music, they are familiar with avant-garde and alternative music, then perhaps they will appreciate this album. If they aren’t, they may have a hard time receiving this album.

   Because the album is original and specific, definitely deserving attention, although listening to it is really not a simple matter and requires a lot of knowledge, listening and the already mentioned openness to strangely arranged sounds … On the other hand, all those who like to indulge in an unusual sequence of sounds from time to time, combined with the original text content, presented in a rather original way, they will find a lot of joy in the music of Kraina Przyjemności. For me, the band’s music reminds me of the Woo Boo Doo project that operated in the 1980s.

   The band’s musicians are excellent instrumentalists, both in terms of technical skills and improvisational skills, but also endowed with exceptional sensitivity and open minds, because playing such “bizarre” music requires exceptional craftsmanship. I do not know how the musicians define their work, if they define it at all, for me it is a kind of a mixture of jazz with rock, funk, and even reggae (Szary owoc) and the so-called alternative. The mix is almost explosive and can be a real joy for music lovers without brakes and frames. These nine songs are a real delight for the ears, an extraordinary melange of classic and modern, free jazz and rock, seriousness and distance, both in music and in lyrics. Each track delights, each intrigues, each proves how amazing musicians create Kraina Przyjemności and how much pleasure they have to derive from such unhampered by any patterns and conventions. And thanks to this, this pleasure is also shared by the listener. In any case, it surprised me first and then pleased me greatly.