SNAKEDOCTORS – Obligation (Case Studio, 2020)

01. Life’s No Prison
02. Jeff Johnson Spoke
03. Decent Obligation
04. Dreaming (New Wave Version)
05. Destroyed
06. Chickenpox Is Good
07. Chickenshit or Too Proud (Radio Edit)
08. Snake Doctor Returns
09. Semplice Una Canzone
10. Bal maskowy
11. An Angel
12. An End

Skład:
Wojciech Wypych – wokal, gitara
Jacek Karnat – klawisze, wokal
Jarosław Szybowski – bas
Robert Porażka – perkusja

Od pewnego czasu moje poranki zaczynają się od uczenia się, pisania i słuchania. A najczęściej słuchaną jest ta właśnie płyta. Przyznaję, że do czasu otrzymania albumu nie miałem pojęcia o istnieniu zespołu Snakedoctors, ale jak otrzymałem ten krążek, nie mogę się od niego oderwać. Chociaż to wcale nie jest letnio – wakacyjna muzyka, to i tak znakomicie trafiła w mój stan ciała i umysłu. Zespół narodził się ledwo ponad rok temu, ale za to od samego początku swojej działalności dostarcza słuchaczom sporo muzyki. Według informacji przekazanych przez grupę, pierwsze demo trafiło do znajomych już w sierpniu 2020 roku. Nie da się ukryć, że stworzenie w ciągu trzech miesięcy trzynaście kawałków nie jest sprawą łatwą, a grupie – jak widać – tworzenie kompozycji przychodzi z wyjątkową łatwością.

W grudniu 2020 ukazał się pierwszy oficjalny album zespołu, zatytułowany „Obligation”. To właśnie ta płyta towarzyszy mi od kilku dni każdego poranka. Muzyka zespołu jest wypadkową zimnej fali, z dość wyraźnymi wpływami muzyki grunge. I to połączenie jest na tyle intrygujące, że ciężko oderwać się od płyty. Mimo chropowatego brzmienia, mimo lekko turpistycznej atmosfery, ta muzyka wciąga słuchającego w pewien rodzaj transu i trzyma w nim jeszcze po wyłączeniu albumu.

Duże znaczenie dla łagodniejszego odbioru muzyki zespołu mają bardzo wyraźne melodie. One łagodzą wspomnianą chropowatość, one powodują, że kawałki różnią się od siebie, że tak dobrze się ich słucha. Muszę tu też dodać, że zespół nie szczędzi nam sporej ilości ciekawych gitarowych zagrywek i solówek. A to też powoduje, że materiał Snakedoctors jest zróżnicowany, ciekawy, wciągający.

   Szkoda, że zespół nie zamieścił tekstów, bo mój angielski nie pozwala mi na rozszyfrowanie tego, o czym śpiewa wokalista i gitarzysta grupy Wojciech Wypych. Wnosząc z jedynego zaśpiewanego po polsku utworu „Bal maskowy”, w warstwie tekstowej też może być ciekawie. Od razu też dodam, że poza utworem zaśpiewanym w naszym języku, pojawia się też utwór, którego tekst został zapisany w języku włoskim.

Moją uwagę przykuły zwłaszcza takie numery, jak zbudowany na basie, klasycznie zimno falowy „Jeff Johnson Spoke”, delikatny, wręcz radiowy „Dreaming”, transowy „Chickenshit or Too Proud” i atmosferyczny „An Angel”.

Zimna fala latem? Oczywiście, że tak. Ale nie tylko latem, bo muzyki Snakedoctors można słuchać o każdej porze roku. Z tego, co wiem, zespół już powiększył swą dyskografię o kolejny album, widać zatem, że nie zamierzają zwalniać tempa, że kompozycje rodzą się w ich głowach z wyjątkową łatwością.

Spróbujcie zakosztować tego krążka. Zawarta na nim muzyka jest niczym widoczne na okładce pomarańcze. Niby trochę kwaśne, ale i słodyczy im nie brakuje.

Ray

*********ENGLISH VERSION**********

   For some time my mornings have started with learning, writing and listening. And the most listened to is this album. I admit that until I received the album, I had no idea about the existence of the Snakedoctors band, but when I got this album, I can’t tear myself away from it. Although it’s not summer-holiday music at all, it hit my body and mind perfectly well. The band was born barely over a year ago, but from the very beginning of its activity, it provides listeners with a lot of music. According to information provided by the group, the first demo hit band’s friends in August 2020. It cannot be denied that creating thirteen pieces in three months is not an easy matter, and the group – as you can see – creating a composition comes with exceptional ease.

In December 2020, the band’s first official album, entitled “Obligation”, was released. It is this album that accompanies me every morning for several days. The band’s music is the result of a cold wave, with quite a strong grunge influence. And this combination is so intriguing that it’s hard to break away from the album. Despite the rough sound, despite the slightly turpistic atmosphere, this music draws the listener into a kind of trance and keeps him in it even after the album is turned off.

Very clear melodies are of great importance for a softer reception of the band’s music. They soften the aforementioned roughness, they make the tracks different from each other, that they are so easy to listen to. I must also add here that the band does not spare us a lot of interesting guitar licks and solos. And this also makes Snakedoctors’ material diverse, interesting and addictive.

   It is a pity that the band did not include the lyrics, because my English does not allow me to decipher what the vocalist and guitarist of the group Wojciech Wypych sings about. Taking from the only song “Maskowy Bal” sung in Polish, it can also be interesting in the text layer. I would like to add right away that apart from theone track sung in Polish language, there is also a song whose lyrics were written in Italian.

My attention was especially drawn to such songs as the bass-built, classically cold wave “Jeff Johnson Spoke”, delicate, almost radio-driven “Dreaming”, the trance-like “Chickenshit or Too Proud” and the atmospheric “An Angel”.

Cold wave in the summer? Yes of course. But not only in summer, because Snakedoctors’ music can be listened to at any time of the year. As far as I know, the band has already expanded their discography with another album, so you can see that they are not going to slow down, that compositions are born in their heads with exceptional ease.

You will try to taste this album. The music on it is like the oranges visible on the cover. They seem a bit sour, but there is also plenty of sweetness in them.