Adonis – Witając wiatr i drzewa“ (Anagram, 2016)

By odnaleźć „cząstkę poezji, która rodzi się tam, gdzie się jej nie spodziewamy” wyrusz w podróż z Adonisem.

   Przyznam od razu, że nie będę nazbyt obiektywna w przypadku twórczości tego poety. Od czasu ukazania się w Polsce jego jedynego do czasu „Witając wiatr i drzewa” tomiku zatytułowanego „Rycerz dziwnych słów” z 1994 roku, jestem admiratorką jego poetyki i metafor, które są mi zwyczajnie niezwykle bliskie. Niosą ze sobą ten rodzaj odczuć i obrazowania, które w sposób niemal doskonały opisują świat niedotykalnych uczuć, przy tym będąc magiczną opowieścią oraz definicją tajemnicy poezji.

   Nie inaczej jest również i teraz. Tomik „Witając wiatr i drzewa” to wybór wierszy wydany przez Anagram w 2016 roku i jest to wybór niezwykle interesujący. Czasem tylko odnosi się wrażenie, że jest on trochę nazbyt jednolity, jeśli chodzi o tematykę, zwłaszcza na samym początku tomiku. Wiersze pochodzą z sześciu publikacji poety z różnych okresów, co daje nam pewien obraz samego rozwoju artysty i jego poetyckich doświadczeń. Jednak w miarę czytania, czuje się z tekstu na tekst, że opowieść się rozwija i bardzo nas wciąga w niezwykłą sferę mądrości, w świat rozważań o życiu, o sensie miłości, o prawdzie, arabskiej duszy i o samej poezji. Z przyjemnością, czyta się, czym dla Adonisa, jest poezja. A jest ona wszystkim, każdą minutą, drogą, krokiem ku zrozumieniu tego, co ludzkie i tego, co magiczne i wieczne. Wciąga nas ta niezwykła narracja, w której osobistą definicję autor zabiera czytelnika, niczym przewodnik — czarownik, snujący swoją filozoficzną opowieść. Warto wybrać się w tę podróż, odbywającą się gdzieś pomiędzy symboliczną pustynią, drogą i kałamarzem, poprzez meandry kultury orientu po żyjącą w poecie kulturę europejską, podróż z Ali Ahmadem Sa’id Isbirem – Adonisem. Ta podróż to ścieżka do domu, parafrazując autora, droga ku temu, by odnaleźć „cząstkę poezji , która rodzi się tam, gdzie się jej nie spodziewamy”. A rodzi się ona w nas, gdy czytamy, gdy żyjemy, gdy po prostu jesteśmy.

   „Witając wiatr i drzewa“ to zaledwie druga publikacja tego bardzo cenionego na świecie poety, kandydata do nagrody Nobla, tłumaczonego na wiele języków, który u nas traktowany jest nieco po macoszemu , być może ze względu na to, że jego poetyka nie jest z gatunku publicystyki, tak bliskiej naszym poetom, która przenika polską poezję moim zdaniem czasem aż za bardzo. Tym bardziej chwała wydawnictwu Anagram, że wydało Adonisa w swoim poetyckim cyklu po dwudziestu dwu latach nieobecności autora na naszym rynku wydawniczym. Warto sięgnąć po ten tomik, aby po prostu poznać tego poetę, jeśli się z nim nigdy nie zetknęło lub poznać jego nowe wiersze, by pojąć magię jego poezji, która jest uniwersalna niczym kosmos.

   Tomik, jak piszą jego tłumacze, to też prezentacją arabskiej kaligrafii jako obrazu słowa, gdzie zapis jest nie tylko samą treścią, ale też malowidłem, wizją samego słowa, poszerzającą lub wzbogacającą samo słowo. Na koniec dodam, że wiem z doświadczenia, jak ciężką pracą jest tłumaczenie poezji, tłumaczenie literatury w ogóle, dlatego doceniam ogromnie pracę Michała Grabowskiego i Katy Keresztely. Jednakże jestem zdecydowanym zwolennikiem tłumaczenia poezji przez poetów. Wiem, że czasem mają oni pokusę zawierania samych siebie w cudzych wierszach, ale czasem ta zbytnia surowość niektórych tekstów, być może skupianie się za bardzo na samym obrazie, a nie na sensie, wskazuje, że dużo więcej moglibyśmy odnaleźć w tych wierszach, gdyby jednak przetłumaczyli je poeci.

Monika A.Gąsiorek

Autor: Adonis
Format: 8×12 cm
Ilość stron: 112
ISBN: 9788365554048
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Anagram