Brak scenariusza na ośmiu aktorów

   Ten rok nas nie rozpieszcza. Koronawirus skutecznie zablokował większość działań w sferze szeroko rozumianej kultury i sztuki. Problem ten dotknął oczywiście również działania teatrów, które zmuszone zostały do rezygnowania z wielu premier lub przenoszenia ich na lepsze czasy. Chociaż lepsze czasy nie nadchodzą, a wręcz przeciwnie, to jednak w okresie pomiędzy pierwszą a dającą się coraz bardziej we znaki druga falą zachorować, udało się jednak kilka premierowych spektakli przygotować. Jednym z nich był właśnie omawiany przeze mnie „Brak scenariusza na ośmiu aktorów”, którego dwa premierowe przedstawienia odbyły się w dniach 03-04. października 2020.

   To jedno z licznych przedstawień, które miało mieć swoją premierę bodajże jeszcze w czerwcu, ale przeniesiono go na październik. I dobrze, że się udało, bo kto wie, co się wydarzy za kilka dni. Dobrze, że się udało, bo dalsze przedłużanie mogłoby się zakończyć zupełną rezygnacją z przedstawienia z bardzo prostego powodu, było ono rodzajem “egzaminu” przed publicznością dla młodych aktorów, którzy brali udział w specjalnych warsztatach, prowadzonych przez aktorów Klubu Komediowego: Michała Sufina, Bartka Młynarskiego, Karolinę Norkiewicz, Kingę Kosik-Burzyńską, Mateusza Lewandowskiego, Bartłomieja Magdziarza i Weronikę Nockowską. Warsztaty te miały na celu nauczenie pewnych i sprawdzenie możliwości młodych adeptów aktorstwa improwizowania na scenie.

   W skład ósemki, dla której “zabrakło scenariusza” weszli: Patryk Bartoszewski, Paweł Bernadowski, Urszula Hajdukiewicz, Adrianna Hanslik, Miłosz Majchrzak, Tomasz Ostach, Magdalena Prosuł i Joanna Sokołowska. Nie trzeba za wiele mówić, by zrozumieć, że improwizowanie to nie jest sprawa prosta. Już samo stanie na scenie niej jest sprawą prostą, a jeszcze wymyślanie, błyskawiczne reagowanie na wypowiadane przez partnera słowa, wymaga ogromnych umiejętności, niesamowitej wyobraźni, niesamowitej umiejętności wypowiadania się na niemal każdy temat. Tej właśnie sztuki młodych aktorów uczyli ich starsi koledzy, dobrze zaprawieni w bojach dzięki pracy w Klubie Komediowym.

   Tym razem nie na scenie KK, ale w gościnnych progach Teatru WARSawy młodzi ludzie pokazali nam, czego się nauczyli podczas warsztatów, prezentując scenki inicjowane słowami sugerowanymi przez publiczność. W ciągu paru minut musieli stworzyć scenkę, w której winno paść określone słowo. A pojawiły się m.in. takie słowa, jak “celofan”, “żur”, czy “cappuccino”. Młodzież radziła sobie, jak umiała, raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze z wielkim zaangażowaniem. Dało się wyczuć, że nie boją się sceny, która pewnie stanie się wkrótce ich żywiołem, a pewne braki (nieczytelność wypowiedzi, nadrabianie braku pomysłu na słowa ruchami i minami) będą nadrabiać w ciągu następnych działań scenicznych.

   Po zmaganiach młodych na scenę wkroczyła trójka nauczycieli (a byli to – mam nadzieję, że ich dobrze rozpoznałem: Weronika Nockowska, Michał Sufin i Bartłomiej Magdziarz), którzy przedstawili zdecydowanie dłuższą czasowo i znacznie bardziej rozbudowaną scenę raczej niż scenkę, pokazując do jakiego kunsztu można dojść, gdy ma się niezwykłą wyobraźnię, popartą latami ćwiczeń. Można było wręcz odnieść wrażenie, że… tylko udają, że udają, że mają perfekcyjnie opanowany scenariusz i tylko specjalnie robią tak, żebyśmy uwierzyli, że tworzą go na poczekaniu. Sceniczne popisy aktorów nie tylko powodowały salwy śmiechu, ale przede wszystkim powodowały zdziwienie i rodziły pytanie, jak w ogóle jest możliwe, żeby tak szybko tworzyć i odtwarzać poszczególne role?! Coś naprawdę niesamowitego.

   Ponieważ planowane są następne przedstawienia, jestem pewien, że ich widzowie będą mogli śledzić dalsze postępy młodych aktorów, a wyjadacze dadzą im kolejne popisy swoich niesamowitych możliwości i umiejętności.

Ray